EC Engineering – z Krakowa na tory całego świata

ec-en

Airbus A380, Airbus A350 XWB, superszybki Zefiro 380, pociągi dla Chin, Indii, Ukrainy, Rumunii, Niemiec, Francji, Austrii i Szwecji – to tylko niektóre projekty krakowskiej firmy EC Engineering, prawdopodobnie największego pracodawcy dla inżynierów w Polsce. Kluczem do sukcesu są absolwenci.

Airbusy

Projektów realizowanych przez EC Engineering mogłyby pozazdrościć największe międzynarodowe korporacje. Przy tym 71 procent działalności firmy, to działalność eksportowa. Myśl techniczna wysyłana jest od Chin, przez Indie, Ukrainę, Rumunię, Niemcy, Francję, Austrię, aż po Kanadę. Jak przyznaje Ireneusz Łuczak, prezes zarządu i współwłaściciel EC Engineering, dla firmy ma znaczenie to, że jest ulokowana w Polsce, która jest nadal jednym z bardziej konkurencyjnych rynków.

Istniejąca od 2000 roku firma szybko zaczęła mieć dużych klientów. Już w 2004 roku zaczęła współpracę z lotnictwem i to od razu od ambitnego projektu pracy przy największym pasażerskim samolocie na świecie, jakim jest Airbus A380. Dla dwupokładowego SuperJumbo firma EC Engineering zaprojektowała przeszło 500 części, między innymi połączenie silnika odrzutowego ze skrzydłami było zaprojektowane właśnie w Krakowie.

Jak podkreśla Ireneusz Łuczak, krakowscy inżynierowie pracują nie tylko nad projektem i tworzeniem modeli 3D, ale wykonują również symulacje wytrzymałościowe, wchodząc tym samym na najwyższy poziom inżynierski. Badane są więc zarówno naprężenia, jak i trwałość projektowanych elementów. Nierzadko się zdarza, że prace dotyczą także homologacji części projektowanych dla klientów.

Obecnie firma uczestniczy w projekcie dla konkurenta Dreamlinera, czyli dla samolotów Airbus A350 XWB. Będzie to seria szerokokadłubowych samolotów pasażerskich, średniej wielkości i dalekiego zasięgu. Samoloty są jeszcze w fazie projektowania, która jeśli chodzi o Kraków, powoli się już kończy. Co ciekawe, z lotniczych projektów, wśród zleceń EC Engineering dominują obecnie te związane ze śmigłowcami.

Zefiro

Dużo ciekawsza z perspektywy EC Engineering jest jednak branża kolejarska. Głównie dlatego, że w przeciwieństwie do samolotów, które są projektami międzynarodowymi, pociągi i tramwaje w całości można zaprojektować w jednym miejscu. Na przykład w Krakowie.

Najbardziej znanym dziełem EC Engineering jest superszybki pociąg Zefiro 380, którego firma jest współprojektantem wraz z niemieckim Bombardier Transportation.

Zefiro będą jeździły w Chinach i we Włoszech. Azjatycka wersja będzie rozwijać maksymalną prędkość 380 km/h, włoska – 300 km/h.

Krakowscy inżynierowie projektowali w tym przypadku aluminiowy szkielet pojazdu, przeprowadzali także symulacje wytrzymałości konstrukcji. W wersji przeznaczonej na rynek włoski tworzyli również projekt instalacji elektrycznej i oprzyrządowania kabiny maszynisty. Nadzorowali produkcję pojazdu w Chinach oraz we Włoszech. Obecnie pociąg dla Chin przechodzi badania homologacyjne, włoska wersja jest na etapie ukończenia prototypu. W Chinach specjalnie dla tego pociągu wybudowano nową linię kolejową o długości 6 tys. km. Pociąg będzie produkowany w dwóch wersjach: 8- i 16-wagonowej. Zabierze nawet do 1300 pasażerów.

Kolejnym projektem firmy są nowoczesne, piętrowe pociągi dla kolei szwajcarskiej, w całości wykonane z aluminium. Będą mogły osiągać prędkość do 200 km/h.

– Udaje nam się projektować całe pojazdy, od pierwszych szkiców dizajnerskich, czyli kształty i wnętrz, po budowę modelu 3D, czyli wirtualnego pojazdu, do którego można wsiąść, czy zbadać jego ergonomię – tłumaczy Ireneusz Łuczak. – Później tworzymy modele do symulacji numerycznych, które właśnie na pytania, czy taki pojazd będzie miał dostateczną wytrzymałość, czy strefa pasażera będzie bezpieczna podczas wypadku, zderzenia, czy trwałość tego pojazdu będzie wystarczająca. To ważne, gdyż pojazdy kolejowe produkuje się z trwałością 30 lat. Każdego roku w całości projektujemy około cztery pojazdy. Są one w bardzo różnych miejscach eksploatowane. Naszym dużym klientem jest małopolska firma Newag z Nowego Sącza, która produkuje pociągi elektryczne, spalinowe i lokomotywy. Te pojazdy jeżdżą głównie w Polsce. Ważnym klientem jest także ukraińska firma, dla której projektowaliśmy autobus szynowy, który będzie jeździł w Kazachstanie. Przygotowujemy się do projektu tramwaju dla Rosji. Największym klientem, jeśli chodzi o kolejnictwo, jest jednak Bombardier Transportation, czyli właśnie producent tramwajów, które jeżdżą w Krakowie i które my współprojektowaliśmy. Dotychczas współpracowaliśmy z nimi m.in. metro do New Delhi, dla Kolei Niemieckich i pociągi o zwiększonej prędkości rzędu 200 km/h do Szwecji – dodaje.

Od kilku studentów do 200 absolwentów

Początki firmy EC Engineering sięgają roku 1999, kiedy to profesor na Akademii Górniczo-Hutniczej – Tadeusz Ulh – postanowił przekuć swoją wiedzę i lata doświadczeń w biznes. Założył firmę, która początkowo mieściła się w prywatnym mieszkaniu, w kamienicy na ul. Długiej. Na początku zatrudniał kilkoro osób, przede wszystkim swoich studentów. Należał do nich także Ireneusz Łuczak, wtedy student czwartego roku.

Pomysł na firmę profesora Ulha wziął się z wcześniejszej współpracy z przemysłem energetycznym, a zaraz potem z przemysłem kolejowym.

– Uczelnia nie jest dobrym miejscem do wykonywania komercyjnych zadań inżynierskich i tworzenia prac badawczo-rozwojowych o znacznym zaawansowaniu technologicznym – mówi Ireneusz Łuczak – Porównując: na uczelni mamy artystów, a tu w firmie mamy rzemieślników, którzy przekuwają to na język codzienności. Ja rozpocząłem współprace z profesorem, będąc jeszcze na czwartym roku. Tak się złożyło, że temat mojej pracy był już związany z komercyjnym zadaniem, a mianowicie z tramwajem w Warszawie, który miał problemy z trwałością. W dosyć naturalny sposób znalazłem pracę w firmie. Skoncentrowałem się głównie na zagadnieniach mechanicznych – dodaje.

Pomysł okazał się strzałem w dziesiątkę – dzięki podjęciu się właściwie niszowych na polskim runku wyzwań inżynierskich, firma w ciągu trzynastu lat stała przedsiębiorstwem zatrudniającym kilkaset osób, ze stałym wzrostem przychodów.

Potrzeby przemysłu wyznaczały kolejne kierunki rozwoju firmy, by wreszcie w 2005 roku było ich na tyle dużo, aby utworzyć EC Grupę. Obecnie tworzy ją kilka spółek, które zajmują się: kolejnictwem, lotnictwem, motoryzacją, sprzedażą oprogramowania i produkcją. EC Engineering jest największą z nich i pełni rolę nadzorczą.

Obecnie firma EC Engineering w krakowskim biurze zatrudnia 225 pracowników, spośród których blisko 200 osób to inżynierowie. W znakomitej większość absolwenci AGH.

– Nie faworyzujemy absolwentów AGH, to absolwenci AGH sami się faworyzują – tłumaczy Łuczak. – Są to faktycznie dobrze przygotowani absolwenci, którzy mają solidną wiedzę. Na równi z nimi stawiam absolwentów Politechniki Krakowskiej. Inne ośrodki również mają udział wśród naszych pracowników, jednak mniejszościowy. Politechnika Rzeszowska kształci dla nas inżynierów lotnictwa. Mamy też absolwentów Politechniki Wrocławskiej, Politechniki Śląskiej, choć oni są bardzo związani ze swoją czarną ziemią. Właściwie nie mamy pracowników z Politechniki Warszawskiej. Poziom polskich uczelni technicznych jest więcej niż przyzwoity, to jest dobry poziom europejski. W naszej firmie pracują również absolwenci politechnik francuskich – zapewnia.

Firma posiada status Centrum Badawczo – Rozwojowego. Poza biurem w Krakowie ma także dwa zakłady produkcyjne. Jeden, w Krakowie – opierający się na bazie projektu rozwojowego, drugi w Mielcu, który specjalizuje się w produkcji narzędzi do wytwarzania konstrukcji lotniczych oraz komponentów dla kolejnictwa.

Jak przyznał rektor AGH, prof. Tadeusz Słomka, firma EC Engineering jest prawdopodobnie największym w Polsce pracodawcą zatrudniającym właśnie absolwentów AGH.  I wszystko wskazuje na to, że tak będzie dalej.

Jak przyznaje Łuczak, właśnie ze względu na różnorodność realizowanych działań firma EC Engineering jest atrakcyjnym miejscem pracy dla inżynierów. Co ciekawe, nie chodzi tu o tych, którzy już mają wieloletnie doświadczenie, ale o absolwentów.

– Historia naszej firmy zbudowana jest na młodych ludziach, dlatego właśnie przyjmujemy głównie absolwentów. Nie oczekujemy w dniu ukończenia studiów 5, czy 10-letniego doświadczenia, lecz otwartej głowy i kreatywności inżynierskiej. Zadania postawione podczas rekrutacji,  tyle sprawdzają wiedze nabytą podczas studiów, lecz otwartość i chęć dalszego kształcenia. Staramy się współpracować z AGH, wspólnie realizujemy zaawansowane projekty, prowadzimy zajęcia, żeby pokazać bardziej przemysłową stronę inżynierskich zagadnień. Na 200 inżynierów około 150 to absolwenci, a praca u nas jest dla nich pierwszą.

Ireneusz Łuczak jest optymistą jeśli chodzi o przyszłość. Twarde dane świadczą o tym, że pozytywne myślenie o rozwoju firmy jest w pełni uzasadnione.

– Właściwie od 13 lat nie mieliśmy etapu, na którym byliśmy zmuszeni redukować zatrudnienie lub przychody. To jest 13 lat wzrostu, choć nie twierdzę, że bez potknięć. Ten rok również jest dla nas bardzo szczęśliwy i udaje nam się wypracować prawie 25 proc. wzrost. Patrząc na rozmiary rynku staliśmy się największą spółką inżynierską w Polsce, nie wliczając w to dużych korporacji, typu GE. Staliśmy się firmą europejską – zarówno ze względu na rozmiar, który odpowiada dużym firmom w Europie, jak i ze względu na profil naszej działalności. Widzimy też duży potencjał dla rozwoju – mówi Łuczak.

Aneta Żukowska

admin

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *