TED goes in the world

11b

Idee warte rozpowszechniania

Zaczęło się w 1984 roku, kiedy architekt Richard Saul Wurman, zauważywszy oczywistą dzisiaj konwergencję technologii, rozrywki i designu (ang. „Technology, Entertaiment, Design”, w skrócie TED) postanowił zorganizować niszowe spotkanie poświęcone tym trzem dziedzinom. Na spotkaniu architekci, inżynierowie, programiści i artyści mogli wymieniać się pomysłami i wzajemnie inspirować. Jednorazowe, branżowe wydarzenie w ciągu 28 lat przekształciło się w zrzeszającą miliony fanów społeczność, której celem jest, jeżeli nie naprawienie, to przynajmniej podrasowanie świata.

Zbiorowy Superbohater

11-ted-idzie-w-swiatNazwa „TED” od dawna nie pasuje już do zjawiska, które firmuje. Głównym celem organizacji i jej właściciela, amerykańskiej fundacji Sapling Foundation jest nie tyle ułatwienie komunikacji między profesjonalistami, co raczej „stworzenie platformy komunikacji dla najmądrzejszych myślicieli, największych wizjonerów i najbardziej inspirujących nauczycieli świata, tak by miliony ludzi mogły lepiej zrozumieć największe wyzwania współczesnego świata i by obudzić w nich pragnienie budowania lepszej przyszłości”. Inaczej mówiąc, zamiast redystrybuować materialne dobra, fundacja skupia wszystkie swe siły na wyłuskiwaniu wyjątkowych pomysłów i zaszczepianiu ich w tak wielu głowach jak to możliwe, według motta TED-a: „ideas worth spreading” (ang. idee warte rozpowszechniania). Te piękne ideały zapewne nigdy nie mogłyby liczyć na zrealizowanie, gdyby nie Internet, który jest głównym kanałem dystrybucji prezentowanych podczas konferencji pomysłów. Na stronie internetowej przedsięwzięcia można obejrzeć każdy z prezentowanych wykładów, z których lwia część przetłumaczona jest na kilka, kilkanaście lub kilkadziesiąt z 90 języków świata. Wykłady prezentowane na głównej stronie i na kanale YouTube biją rekordy popularności, a w realizacji projektu zmiany świata, oprócz wsparcia milionów widzów, pomaga nagroda TED Prize – przyznawana raz do roku w wysokości miliona dolarów amerykańskich. Wśród zwycięzców znajduje się między innymi słynny guru kuchni, Jamie Oliver, pragnący przekształcić zwyczaje żywieniowe mieszkańców ziemi czy JR, fotograf pragnący stworzyć gigantyczny, globalny projekt artystyczny. Nie tylko ludzie zdobywają jednak nagrodę TED-a – w 2012 roku udało się to idei Miasta 2.0, czyli miasta przyjaznego mieszkańcom i reagującego na ich potrzeby. Z nagrody ufundowano minigranty rozdawane autorom 10 najlepszych projektów miejskich realizujących idee Miasta 2.0. Wśród mówców znajdują się nie tylko nieznani nikomu zapaleńcy z różnych stron świata, ale i uznane autorytety. Na stronie TED.com obejrzeć można na przykład wystąpienie Billa Gatesa (jak do tej pory występował trzykrotnie, mówił o malarii, edukacji i innowacyjności, zgromadził w sumie ponad 3 miliony widzów), Steve’a Jobsa (wykład o wartości realizowania marzeń – niemal 9 milionów wyświetleń) czy Billa Clintona. Najpopularniejszy film (Kena Robinsona: o szkodliwym wpływie edukacji na kreatywność) został obejrzany ponad 12 milionów razy. Skąd bierze się popularność TEDa? Lara Stein, nadzorująca program TEDx (lokalne konferencje prowadzone na podobieństwo oryginalnych konferencji TED) odpowiada jednym zdaniem: „to dzięki prostemu, autentycznemu opowiadaniu historii”. Idee prezentowane na konferencji pozostają w związku z osobami, które je przedstawiają – dzięki temu nie jawią się jako abstrakcyjne teorie, ale jako prywatne historie opowiadających. Pomysły są z reguły proste, skonkretyzowane, a czas na wystąpienie ściśle ograniczony. Drugim czynnikiem jest na pewno zaangażowanie tysięcy wolontariuszy pracujących przy TED-ach i przy TEDx-ach. Nie robią tego ani dla pieniędzy, ani dla sławy, a jak twierdzi Mark Fiedelman w artykule Here’s Why TED and TEDx are So Incredibly Appealing, „cokolwiek robione jest z pasji, jest robione lepiej”.

Zbyt wielu nauczycieli…

Oryginalne konferencje TED odbywają się w dwa razy do roku w Kalifornii i w Szkocji. Szybko okazało się jednak, że zbyt wiele pomysł czeka na rozpowszechnienie, a Kalifornia to zbyt odległe miejsce dla wielu myślicieli, wizjonerów i nauczycieli. By dać możliwość przeżycia „doświadczenia TED” także lokalnym społecznościom, powstała idea TEDx – czyli „niezależnie organizowanych wydarzeń”. Pod egidą oryginalnego TED-a, to znaczy korzystając ze wsparcia zespółu i logotypu TED, Sapling Foundation dała możliwość organizowania wystąpień wszystkim, niezależnie od tematu i doboru prelegentów. Zainteresowanie fanów TED-a na całym świecie przeszczepianiem idei na grunt lokalny przeszło najśmielsze oczekiwania organizatorów. Zamiast oczekiwanych 20 – 30 konferencji rocznie na całym świecie odbywa się obecnie kilka konferencji dziennie. W sumie do czerwca 2012 roku odbyło się 4300 konferencji w 1200 różnych miastach i 133 różnych krajach, a dzięki zamieszczaniu nagrań z każdej konferencji w Internecie, rozmowy z pod znaku TEDx obejrzane zostały 122 miliony razy.

Konferencję TEDx zorganizować może każdy. – Wystarczy zgłosić przez stronę internetową TED.com chęć organizowania TEDx-a, opisać ogólny zamysł – tłumaczy Monika Synoradzka, współorganizatorka TEDxPoznan. – Konferencja jest oceniana, a licencja przedłużana na kolejny rok w zależności od potencjału i opinii uczestników. Wszystko jest oceniane, nawet takie rzeczy jak sposób komunikowania o wydarzeniu, są wytyczne co do kontaktów z partnerami, właściwie to razem z licencją dostaje się całą książkę z informacjami na temat tego co wolno, a czego nie, właściciele marki TED bardzo dbają o zachowanie jej znaczenia i rangi wydarzeń organizowanych pod ich egidą – dodaje.

– Część wymogów jest dość rygorystyczna, jednak one wszystkie są do zrealizowania — zapewnia Michał Kasprzyk, właściciel licencji TEDxWroclaw. — Wytyczne są bardzo różne, od zasady, że jeśli nie było się na oryginalnej konferencji TED to nie można robić eventu na więcej niż 100 osób, po konieczność uzgadniania z „centralą” udziału każdego sponsora, który miałby w jakiś sposób wesprzeć realizowanie konferencji.

11dLicencja to dopiero początek drogi do zrealizowania TEDx-a. Każdy kto chce zorganizować konferencję musi znaleźć prelegentów – osoby które chętnie i za darmo podzielą się z innymi swoją ideą. – Jeśli chodzi o zdobywanie sponsorów czy poszukiwanie miejsca, w którym miałaby odbyć się konferencja, to nie ma wielkiej różnicy między organizowaniem TEDx-a a jakiegokolwiek innego projektu, bo od strony zarządzania projektami to wygląda tak samo. Jednak w przypadku TEDx-a najważniejszymi elementami są mówcy i publiczność, a sposób ich znalezienia różni się od TEDx-a do TEDx-a. My skorzystaliśmy m.in. z formularza internetowego, każdy mógł go wypełnić i zgłosić nam kogoś, kogo uważał za interesującego mówcę. Można było również zgłaszać samego siebie. Te wytypowane osoby w większości przypadków zgadzały się na udział, jeśli odmawiały, to raczej z braku czasu w dniu konferencji niż z niechęci do samej idei – dodaje Michał Kasprzyk.

… i zbyt wielu uczniów

W Polsce TEDx-y organizowane są już w kilku miastach. Od 2010 roku zespoły organizujące konferencje działają w Warszawie, Poznaniu i Krakowie, z czasem dołączyły do nich Gdańsk, Toruń, Katowice, Łódź i Wrocław. W ramach konferencji poruszano problemy Miasta 2.0, Współpracy, Nowej Normalności.

Choć konferencje odbywają się pod jednolitym hasłem, to hasło to jest raczej luźną myślą przewodnią niż ściśle przestrzeganym tematem. – Zaczynamy raczej od tego, że wybieramy prelegentów pod kątem ich zajęć oraz pasji i tego, co mogliby powiedzieć. Przeważnie dopiero kiedy mamy już wstępne propozycje mówców ustalamy jakiś ogólny temat. Nie możemy prelegentom nic narzucać, ale kiedy ustalimy już myśl przewodnią spotkania, to resztę mówców dobieramy według tego klucza – mówi Monika Synoradzka.

– Trzeba pamiętać, że TED to nie jest konferencja tematyczna, są różne tematy, więc ten temat jest ogólny, służy raczej jako pewna pomoc, pomaga jeśli jest potrzebny a jeśli nie, to nic złego się nie dzieje – zastrzega Ewa Spohn, organizatorka TEDxKraków. – Jeśli chodzi o prelegentów to można zgłosić siebie albo inną osobę, jako osobę z ciekawymi pomysłami, my badamy kandydatury i wybieramy, przy czym staramy się mieć różnorodność tematów. Odwołując się do początków TED-a szukamy mówców z tych trzech podstawowych dziedzin, czyli technologii, rozrywki, designu. Przede wszystkim liczy się jednak pomysł wart rozpowszechnienia i to, żeby osoba która chce go przedstawić potrafiła go przekazać – dodaje.

TED określa też, ile osób wpuścić można na konferencję. Na większości organizowanych w Polsce wydarzeń dostępnych jest tylko sto (darmowych) biletów. Ponieważ jednak chętnych jest z reguły kilka razy więcej niż miejsc, to organizatorzy wymagają od kandydatów na publiczność umotywowania swojej chęci uczestniczenia w konferencji.

– Ostatnio zgłoszeń było ok. 500-600, więc o wiele więcej, niż dopuszczała nasza licencja. – opowiada Monika Synoradzka. – Zdecydowaliśmy się poprosić chętnych, którzy się zgłaszali, aby opisali dlaczego w ogóle chcą wziąć udział w TEDx-ie. Było mnóstwo osób, które w ciekawy sposób pisały o tym, jak udział w konferencji przyda się im w pracy zawodowej, naukowej czy w życiu osobistym.

Odpowiedni dobór publiczności podkreśla również Jack Abbott, organizator TEDxSanDiego. – Staramy się o publiczność w takim samym stopniu, w jakim staramy się o mówców. Potrzebujemy odpowiednich ludzi na konferencji, takich którzy potrafią słuchać i wejść w dialog z przedstawianymi ideami.

Czynnik X

Oprócz mówców i publiczności na ostateczny kształt konferencji ogromny wpływ mają jej organizatorzy. Ich wartość podkreśla Mark Fiedelman w artykule Here’s Why TED and TEDx are So Incredibly Appealing, opublikowanym w magazynie Forbes. Jego zdaniem, za przypływ “intelektualnej adrenaliny” tylko częściowo odpowiadają mówcy. „X” w akronimie „TEDx” oznacza dla niego czynnik niewidziany z widowni ani nieuchwytywany przez kamery. Czynnikiem tym są sami organizatorzy konferencji, to oni bowiem „wybierają interesujące tematy, interesujących prelegentów i interesującą publiczność”. Odgrywają również rolę niewidocznych moderatorów, ingerując w formę wystąpień jeszcze przed samą konferencją. – Robimy próby, bo wystąpienie na konferencji TED czy TEDx jest naprawdę specyficzne. Wiele osób podchodzi to tego tak jak do innych konferencji. Mówcy są przekonani, że poradzą sobie bez problemu po tym jak występowali już gdzieś wcześniej. To jednak nie jest wcale takie łatwe, to nie jest normalne wystąpienie i trzeba pamiętać, że ma się na-prawdę ograniczoną ilość czasu i tego czasu trzeba bezwzględnie przestrzegać. Przed konferencją robimy próby i sprawdzamy czy to co jest w prelekcji jest faktycznie potrzebne. To czy prelegent dostanie 18, 12 czy 6 minut nie jest przypadkowe i wynika z wcześniejszych ustaleń – tłumaczy Ewa Spohn. TED-y i TEDx-y różnią się od typowych konferencji również tym, że publiczność nie ma możliwości zadawania pytań, a moderatorzy nie prowadzą dyskusji z prelegentem podczas wystąpienia. Dlatego wszystko, co mówca ma do przekazania musi zmieścić się w z góry oznaczonym czasie. – Ingerujemy też w same wypowiedzi. Coraz więcej osób zna TED-a w Polsce i wie, jak wyglądają takie przemówienia. Często jednak prelegenci chcą mówić o wielu różnych rzeczach, wtedy my pomagamy im wybrać jedną i w tym kierunku ich kierujemy – dodaje Ewa Spohn.

Forma wypowiedzi nie jest zamknięta a przemówieniom towarzyszy zazwyczaj pokaz slajdów, film lub innego rodzaju prezentacja. Zdarza się również muzyka. – Bardzo ciekawe było wystąpienie Jana A.P. Kaczmarka, na TEDx-ie w Poznaniu w tym roku, który włączył swoją muzykę i kazał publiczności słuchać – opowiada Marta Synoradzka.

Trudno znaleźć wspólny mianownik opisujący ludzi, którzy stoją za rozpowszechnianiem „idei wartych rozpowszechniania”. – Jesteśmy różni, są ludzie którzy prowadzą własne firmy, są ludzie z różnych NGO-sów, z firm, nawet mamy kilka dziewczyn które dopiero zdały maturę, ludzie są naprawdę w różnym wieku – mówi Ewa Spohn. – Wszystkich łączy to, że są fanami TED i że chcą coś takiego zobaczyć w Krakowie. Jesteśmy przekonani, że tu jest masa ludzi i masa ciekawych pomysłów, że warto to pokazać, szerszej publiczności.

– W Poznaniu idea wzięła się po prostu stąd, że zebrała się grupa osób które chciały, aby w mieście działy się takie rzeczy w skali globalnej, coś co mogłoby przyciągnąć do Poznania gości z zagranicy. – mówi Monika Synoradzka. – Z pierwszej ekipy zostały 2-3 osoby którym zależało, żeby TEDx dalej się odbywał w Poznaniu. No i pojawił się pomysł, żeby znowu konferencję zorganizować na licencji.

Organizatorzy TEDx-ów nie są zostawieni samym sobie. W każdej chwili mogą liczyć na wsparcie z Nowego Jorku, gdzie mieści się siedziba TED.com. – Zawsze możemy się z nimi skontaktować, —tłumaczy Ewa Spohn – ale jest już ogromna społeczność ludzi którzy organizują te wydarzenia na całym świecie, mamy własne fora gdzie można dyskutować o tym i podpytywać, uczyć się od innych organizatorów. Właściwie to mamy już dobrych znajomych, na przykład z TEDxDelft czy TEDxRio. To zawsze są ludzie podobni do nas, którzy tak jak my chcą rozruszać, rozbudzić i zainspirować swoje lokalne społeczności. Teraz, w obliczu zaskakującego dla wszystkich sukcesu TEDx-ów toczy się debata na temat tego, co z tym potencjałem zrobić. W kwietniu na przykład 800 organizatorów z całego świata zebrało się w Doha w Katarze na konferencji. To spotkanie dotyczyło ogólnej wizji tego jak mają wyglądać TEDx-y, były prowadzone na ten temat dyskusje i warsztaty. Spotykaliśmy się też w skali regionalnej, wokół nas realizuje się wiele konferencji, nie tylko w innych miastach w Polsce, ale też na Ukrainie, Białorusi, w Rosji, Słowacji czy na Węgrzech – dodaje.

Idee w praktyce

Ale TED i TEDx to nie tylko „intelektualna adrenalina”. Część z prezentowanych idei znajduje drogę do szerszej publiczności i jest faktyczni realizowana. I nie dotyczy to tylko wystąpień z Kalifornii. TED.com wybiera najlepsze przemówienia lokalne i umieszcza je na swojej stronie głównej, co gwałtownie zwiększa zainteresowanie odbiorców. – W zeszłym roku na TEDxKraków przemawiał Tal Golesworthy, inżynier z Anglii, który opowiedział o swoim wynalazku. Tal cierpi na zespół Marfana, to jest genetyczna wada serca i aorty. Sam zaprojektował implant, był pierwszym pacjentem, który z niego skorzystał. Było to już osiem lat temu. Jego implant dał początek programowi, który ma na celu wprowadzenie implantu do leczenia. Ale żeby to zrobić musi przeprowadzić określoną ilość badań, więc potrzebuje pacjentów i wsparcia w tym, co robi. Przyjechał do Krakowa bez wielkich nadziei, trzeba go było na to namawiać, ale w konsekwencji jego wystąpienie zostało wybrane na główną stronę TED.com (a trafia tam tylko ok. 2% wystąpień z TEDx-ów) i do tej pory zostało obejrzane już pół miliona razy (czyli więcej, niż na przykład wykład Billa Clintona – przyp. aut.). Opowiadał nam później, że w ciągu trzech tygodni po wystąpieniu miał 10 razy więcej ruchu na stronie internetowej i zgłosiło się do niego cztery razy więcej pacjentów niż wcześniej przez cały rok. Wcześniej nigdy nie udawało mu się znaleźć tylu słuchaczy i widzów, z reguły udawało mu się dotrzeć do kilku lekarzy i specjalistów. To, że obejrzało go tyle osób z pewnością pomoże mu we wdrażaniu nowej metody. Ten przykład pokazuje, że jeśli prelekcja jest ciekawa, to nie trzeba jechać daleko. Prelekcja z takiego małego miasta jak Kraków może trafić bardzo daleko i znaleźć ogromną ilość odbiorców – opowiada Ewa Spohn.

Drugie życie idei prezentowanych w ramach TEDx-ów nie zawsze polega na bezpośrednim rozwijaniu prezentowanego pomysłu. – Wiele ze spotkań wynoszą uczestnicy i widownia. Dla widzów często spotkania są inspirujące w zupełnie innym kierunku, podczas konferencji powstaje masa pomysłów niezwiązanych z prelekcjami. Ważne jest to, że podczas TEDx-ów można dzielić się ideą. U nas takim nieodłącznym elementem konferencji jest towarzyszące jej afterparty i rozmowy w kuluarach, kiedy można poznać osobiście mówców i porozmawiać z nimi szerzej – tłumaczy Monika Synoradzka.

TEDx-y zyskują na popularności, nie tylko dlatego, że ich szybka, ogólnodostępna i często zabawna formuła idealnie pasuje do obecnych czasów. Przyczynia się do tego również ogromne przedsięwzięcie tłumaczeniowe, które pozwala na dostęp do konferencji ogromnej liczbie odbiorców nie znających angielskiego lub języka, w którym odbywa się dana konferencja TEDx. – U nas tłumaczenia prowadzone są symultanicznie, gdyż mamy prelegentów mówiących po polsku i po angielsku, dodatkowo wszystkie nagrania są tłumaczone przez „tedowych” tłumaczy – mówi Ewa Spohn. – W tym roku TED prowadzi tzw. Open Translation Project, jest to armia tłumaczy z całego świata, którzy przetłumaczyli już na blisko sto języków wszystkie TEDTalks i ponieważ zabrakło im pracy, to przez najbliższe lata będą tłumaczyć wszystkie TEDxTalks. Ten przekład jeszcze bardziej ułatwia rozprzestrzenianie się idei – dodaje.

Wokół konferencji pojawiają się z reguły różnego rodzaju wydarzenia poboczne, czasami organizowane cyklicznie w mieście, w którym odbywa się TEDx. – W Krakowie organizujemy przez ostatni rok co miesiąc TEDxKrakówCinema. Spotkania odbywają się w jednym z małych kin krakowskich, podczas tych spotkań puszczamy kilka filmów z TED-a i dyskutujemy, a dwa razy do roku na żywo oglądamy jeden dzień z TED-a, raz z Kalifornii a raz ze Szkocji – mówi Ewa Spohn.

W Krakowie jeszcze w tym roku oprócz TEDx-a dla dorosłych, poświęconego „sekretnemu życiu” odbędzie się edycja TEDxKids@Kraków, podczas której dwunastoletni prelegenci będą opowiadali o swoich pasjach, oraz TEDxKraków Hackathon – maraton programowania nowych aplikacji na bazie danych, udostępnionych przez Wojewodę Małopolski dzięki staraniom organizatorów TEDxKraków.

We Wrocławiu obok konferencji powstaje właśnie TEDxWroclawSalon, uzupełniający formułę TEDx o panel dyskusyjny. – To część pomysłu, żeby zbudować stałą społeczność wokół TEDxWroclaw, tak zwaną TEDxWroclaw Community. W zeszłym tygodniu odbyło się pierwsze spotkanie, przeznaczone dla mniejszej ilości widzów, choć i tak wypełniły one kawiarnię, w której spotkanie się odbywało. Zaprosiliśmy też Jima Williamsa, który jest klaunem, mimem i pisarzem, był również mówcą na ostatnim TEDx-ie we Wrocławiu. Tym razem podczas spotkania prowadziłem z nim rozmowę w formie talk-show – mówi Michał Kasprzyk. – Wszyscy z zaciekawieniem słuchali, co Jim miał do powiedzenia i zadawali mu przeróżne pytania. Większość z nich dotyczyła kreatywności i przełamywania własnych barier. Kolejne spotkanie odbędzie się na początku października – dodaje.

Najbliższa konferencja TEDx już w tym miesiącu w Krakowie i we Wrocławiu. O wolne miejsce na konferencję w tym roku można się jeszcze starać w Katowicach i w Gdańsku.

Piotr Pawlik

 

Idee warte rozpowszechniania

admin

Komentarz

Your email address will not be published. Required fields are marked *