Hot or not – randka w ciemno wirtualnie

randka

Żadnych skomplikowanych testów psychologicznych, żmudnego logowania i uzupełniania profili, żadnych opłat – jedynie konto na Facebooku, aplikacja i można zacząć randkowanie. Tak wygląda dziś wirtualny świat poszukiwania partnera. Najczęściej na jedną noc.

Tinder, bo o nim tu mowa, podbił serca i smartfony użytkowników sieci mniej-więcej dwa lata temu. Dziś to właśnie na tego rodzaju mobilne aplikacje przeniosło się w dużej mierze randkowe życie Polaków. I co ciekawe – nie tylko tych młodych, choć oni dominują.

Szybko i przyjemnie

Pomysł jest prosty, bo w świecie Internetu to właśnie szybkość i dostępność liczą się przede wszystkim. Aby randkować na Tinderze, wystarczy mieć konto na Facebooku, a następnie przez nie zalogować się w aplikacji. Ustawiamy poszukiwaną płeć, przedział wiekowy (do 18 lat do 55 plus) i odległość w kilometrach od naszej lokalizacji – zakres do 161 kilometrów, choć można ustawić zaledwie 2 kilometry. Do tego przyda się krótki opis i zaczynamy przeglądanie. Jeśli ktoś przypadnie nam do gustu klikamy serduszko, jeśli nie – krzyżyk. Jeśli ktoś kogo zaakceptowaliśmy również i nam przyporządkował serce, jesteśmy informowani o dopasowaniu w parę i możemy zacząć konwersację.

Tinder więc znacznie różni się od portali typu Sympatia, na których wie się o potencjalnym partnerze więcej niż potrzeba na tę jedną randkę, wymagane jest stworzenie pracochłonnego profilu, którego sztuczność i tak przytłacza, trzeba pisać i uwodzić długo i nie na temat. Zaletą aplikacji typu Tinder jest też pozorna anonimowość (ujawnianych jest tylko część danych z Facebooka, ale przy tym jest duże prawdopodobieństwo, że dana osoba jest taka, jak się prezentuje), a przy tym całość działa na zasadzie pozytywnego wzmocnienia – mamy kontakt tylko z tymi, którym i my się podobamy; ani inni, ani my nie wiemy ile osób nas odrzuciło.

 

z17223657O,-fot--Shutterstock-com-

 

Młodzi i chętni

Kto jest użytkownikiem tego typu aplikacji? Przede wszystkim młodzi ludzie. Choć Tinder niekoniecznie chwali się statystykami na temat swoich użytkowników, najwięcej na jego temat można znaleźć na amerykańskich serwisach, gdzie się narodził i gdzie jest najpopularniejszy. Tinder powstał w 2012 roku, a już w 2013 zgarnął kilka nagród dla start-upów. Początkowo służył jedynie do nawiązywania niezobowiązujących relacji na obszarze Los Angeles. I odniósł tam ogromny sukces.

Szacuje się, że obecnie z Tindera korzysta około 20 milionów ludzi na całym świecie. Według amerykańskich statystyk ponad połowę – 51 proc. – stanowią osoby w wieku od 18 do 24 lat, nieco starsi – od 24 do 35 – to 32 proc. użytkowników. Aplikację cenią często podróżujący, którzy mogą znaleźć przygodę podczas krótkiego pobytu za granicą, jak ci którzy szukają po prostu „koleżanki z sąsiedztwa”.

Tinder oczywiście nie jest jedyny – aplikacji opartej na podobnych regułach jest co najmniej dwadzieścia. Niektóre są zupełnie nowe, inne wyewoluowały z tradycyjnych, internetowych serwisów randkowych. Są specjalne aplikacje jedynie dla osób homoseksualnych, oddzielne dla heteroseksualnych, łączące w trójkąty, a także wspólne dla wszystkich orientacji. Na niektórych panie proszą panów, na innych konta nie podlegają żadnej weryfikacji i można zmyślać do woli. Generalnie każdy znajdzie coś dla siebie.

Aplikacje randkowe w służbie marek i policji

Co ciekawe w świecie randkowych aplikacji mobilnych znalazły coś dla siebie także firmy marketingowe, które coraz częściej swoje kampanie kierują właśnie do tych użytkowników – niedawne badanie ankietowe firmy Gillette jest tylko jednym z licznych przykładów. Poza zwykłą reklamą promowane są także pozytywne akcje (jak np. Amnesty Internatonal) czy słuszne ostrzeżenia – np. przed AIDS.

Niestety są także niebezpieczne nie-randkowe sposoby wykorzystania tego typu aplikacji, z czego skorzystała egipska policja. Mowa o niezwykle popularnej aplikacji dla osób bi i homoseksualnych – Grindr, która także działa na zasadzie lokalizacji GPS. Władze Egiptu, gdzie za homoseksualizm grozi nawet 17 lat więzienia i ciężkich robót – za pomocą prostego oprogramowania mogą z dokładnością do kilkudziesięciu metrów ustalić lokalizację osób homoseksualnych. Według danych producenta, z Grindra korzysta obecnie ponad 6,5 mln mężczyzn w 192 krajach na całym świecie.

 

tinder-moments-1

 

Hot or not

Aplikacje randkowe niewątpliwie zmieniają perspektywę na relacje międzyludzkie. W pierwszej kolejność – co oczywiście ma znaczenie również w świecie realnym – ocenie jest poddawany wygląd i pomysł na autoprezentację. Danych jest niewiele więcej, jeśli chcemy dodatkowych informacji musimy zacząć konwersację. Proces autoprezentacji trwa lecz jedynie za pomocą krótkich wypowiedzi na czacie. Wreszcie dochodzi do spotkania i dylematu – rzeczywistość zawsze jest inna od tej zatrzymanej w wymyślnym facebookowym kadrze.

Z forumowych komentarzy na temat tego typu aplikacji mobilnych bije też dużo rozczarowania, randki oparte jedynie na zdjęciu i czatowej dyskusji są obarczone dużym ryzykiem. Trudno też oczekiwać, by tego typu relacje miały szanse przeistoczyć się w związek – nie taki jest też zresztą cel np. Tindera. Można go raczej porównać ze „sklepem” z twarzami, wybieramy tylko te które nam się spodobają, a dalej sprawdzamy czy transakcję da się sfinalizować, towar jest dostępny i zgodny z opisem.

W sieci jest już wiele poradników jak uatrakcyjnić swój tinderowy profil, a także jak korzystać z aplikacji, aby odnieść jak największy sukces. A co nim jest? Udana randka, a wcześniej przyjemne połechtanie, że się podobamy. Jest już także stworzona swoista etykieta tinderowego filtrowania.

Eksperci zastanawiają się, czy aplikacje tego typu oznaczają śmierć randkowania, świadczą też o zbytnim rozleniwieniu użytkowników, którzy czekają aż połączy ich w parę aplikacja.

 

227045244

 

Świat internetowych relacji

Mówi się, że dziś rządzą młodzi i to oni wyznaczają trendy. A przy tym zostało przedefiniowane samo słowo „młody” – start w dorosłe życie i ustatkowywanie się przesunęły już co najmniej na trzydziestolatków. Skoro tak, to przedefiniowane także zostało to co „wypada” czterdziestolatkom, jak również pięćdziesięciolatkowie wciąż mogą ułożyć swoje życie na nowo.

A ci młodzi z metryki – czyli grupa od 18 do 24 lat narzucają nowe kanony, pytanie jednak czy odnajdą się także w tych starych. Jak wynika z badań, ponad 70 proc. nastolatków ma względnie trwałe relacje internetowe, z ludźmi których nigdy nie widzieli w rzeczywistości. Około 90 proc. jest zalogowana na co najmniej jednym portalu społecznościowym. Co czwarta młoda osoba poświęca na życie w sieci zbyt wiele czasu, zaniedbując pozostałe relacje i aktywności.

Efekty? Jak zauważają socjologie, zbyt długie przebywanie wyłącznie w cyfrowym świecie zmienia sposób percepcji, odczuwania, a także komunikowania się. Dotyczy to przede wszystkim trudności z czytaniem mowy ciała, reagowaniem na bezpośrednie komunikaty, umiejętności interpretowania tonu głosu. Zmieniają się także oczekiwania wobec relacji z innymi ludźmi – te zgodnie z pragnieniem młodych i wychowanych na cyfrowych technologiach powinny być szybkie, łatwo nawiązywane, niekoniecznie głębokie i niewymagające zbyt wiele czasu. A łączyć może jeden aspekt – np. wspólna pasja do konkretnej gry komputerowej czy ulubionego serialu.

Jeśli dołączymy do tego świat aplikacji randkowych, gdzie pojawiają się oczekiwania „gotowego produktu” – można założyć katastrofę w relacjach międzyludzkich.

Upadek obyczajów?

Na aplikacje tego typu spada wiele gromów, pytanie jednak czy na pewno słusznie. Świat internetowy stał się już pełnoprawną przestrzenią, przestał być sztucznym czy alternatywnym terytorium dla samotnych lub uzależnionych. Jest jednocześnie światem dużo większej swobody – i tak, tu niektórzy mogą znaleźć upadek obyczajów – nikt nie musi kryć się z tym, że szuka przygody tylko na jedną noc czy pary do trójkąta. szukacz mapa Jest też miejsce dla romantycznych dusz, wyglądających za miłością swojego życia.

Choć aplikacje randkowe wciąż są demonizowane, to mogą być doskonałym punktem wyjścia, właśnie dla poznania nowych osób i właśnie dlatego, że na inne sposoby zwyczajnie nie ma czasu. I być może jest to naturalna odpowiedź cyfrowego świata na naturalne potrzeby realnych ludzi.

Aneta Żukowska

admin

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *