Maker Space – ruch kreatywnych

makespace

Bez liderów, bez regulaminów i hierarchii. Za to z pełna głową pomysłów i chęci do działania. Do Polski, przez Kraków, dotarł ruchu Maker Space. Cel: rozwiązywanie problemów. W pierwszej edycji: problemów Krakowa.

– Maker Space to międzynarodowy ruch społeczny, który skupia wokół siebie makersów, czyli osoby, które chcą coś robić, mają inicjatywę, ale nie zawsze wiedzą jak przejść do jej realizacji. Jest to także przestrzeń dla tych osób, które dostrzegają problem, ale nie mają pomysłu, jak mu zaradzić w pojedynkę. Ruch jest otwarty dla wszystkich – zapewnia Joanna Zabawa, jedna z inicjatorek krakowskiego Maker Space.

Maker Space działa na całym świecie, choć najwięcej grup jest w Stanach Zjednoczonych. W samym Nowym Jorku funkcjonuje już ich kilka.

Ruch zawitał też wreszcie do Polski, a konkretnie do Krakowa, gdzie od trzech miesięcy trwa pierwsza edycja. Każdy Maker Space na świecie ma swoją specyfikę i rozwija się w nieco odmiennym kierunku. Filozofia rozwoju zależy od miejsca i ludzi działających w danym ruchu. Ogólna idea jest jednak taka, żeby zebrać osoby z różnych dziedzin, o różnych specjalizacjach i zaprosić ich do wspólnego działania. Każda grupa sama definiuje problemy, nad którymi chce pracować – krakowscy „makerzy” wybrali problemy miejskie.

Za zainicjowaniem ruchu w Krakowie stoi kilka osób, przy czym każda z nich również ma swoją specjalizację: Karolina Perrin jest designerem, zajmuje się projektowaniem wystaw interaktywnych, Joann Zabawa jest kognitywistką i designerem, Krystian Mereziński  specjalizuje się w zarządzaniu działalnością non-profit, Joanna Łasocha prowadzi własną firmę eventową, zajmuje się marketingiem, Agnieszka Pisz jest projektantką wystaw 2D, a w Maker Space zajmuje się social media. Tak wygląda trzon krakowskiej grupy.

– Działalności w Maker Space poświęcamy właściwie cały nasz wolny czas. Najbardziej czasochłonna jest organizacja prozaicznych podstaw pod spotkanie, czyli przygotowanie miejsca i narzędzi do pracy – mówi Joanna Zabawa. – Uczestnicy spotkań nie muszą już poświęcać tak wiele czasu, każdy daje z siebie tyle ile może i ile ma ochotę – dodaje.

Maker Space nie ma budżetu. Wszystko organizowane jest więc na zasadzie sponsorskiej, na bazie kontaktów uczestników i inicjatorów. Nie ma też statusu, hierarchii, czy rejestracji. I jak widać na przykładzie zagranicznych Maker Space, taka forma działania sprawdza się doskonale.

 

Od pomysłu do prototypu

 

Maker Space zakłada pewien cykl projektowy, podzielony na trzy części. Na początku odbywa się pierwsze spotkanie chętnych do działania, którzy definiują problemy, dyskutują nad nimi, mówią co ich interesuje, następnie rozwijają i precyzują swoje pomysły w grupach internetowych.

Po etapie wspólnych rozmów i dyskusji, następuje etap projektowania właściwego. Odbywają się warsztaty kreatywne, podczas których uczestnicy prowadzeni przez wykwalifikowanych mentorów zapoznają się z metodą Design Thinking, Storytellingu oraz Gamification. Pracując nad swoimi projektami zapoznają się z podstawami metod szybkiego prototypowania, arduino i robotyki. Celem warsztatów jest stworzenie prototypów urządzeń.

Projektanci organizują nowoczesne laboratorium wyposażone w drukarki 3D, frezarki sterowane cyfrowo i warsztat elektroniczno-stolarski. Nad całym procesem projektowym będą czuwać mentorzy ze środowiska innowacji, technologii, biznesu i przemysłów kreatywnych.

Trzeci etap to prezentacja wyników pracy i publiczna debata, a także weryfikacja prototypu w środowisku, dla którego został on zaprojektowany.

Maker Space opiera się na licencji Creatvie Commons, co oznacza, że kolejne osoby mogą korzystać z projektów ruchu i budować je dalej. Dzięki temu możliwa jest także wymiana wiedzy, doświadczeń i cyklów projektowych pomiędzy lokalnymi grupami Maker Space.

– Chcemy łączyć się z innymi ośrodkami makerskimi – mówi Joanna Zabawa. – Założenie jest takie, że wszystkie ośrodki ze sobą współpracują. Jeżeli byłyby nam potrzebne jakieś informacje od jakiegokolwiek ośrodka makerskiego na świecie, to możemy być pewni, że nam ich udzielą. Można się też wymieniać pomysłami, na przykład dwa ośrodki wymieniają się problemami i jeden pracuje nad rozwiązaniem drugiego. Podobnie może być z innymi polskimi miastami, jeśli powstaną w nich grupy Maker Space. Im nas więcej, tym łatwiej i lepiej nam funkcjonować. To wszystko działa na zasadzie siatki znajomości – dodaje.

 

Czy jesteś makerem?

 

„Czy jako dziecko rozebrałeś grzechotkę, rozkręciłeś zegarek, lub urwałeś lalce nogę? Jeśli tak, to najprawdopodobniej jesteś Makerem, który wciąż rozgląda się dookoła, zastanawiając się, jak tu wszystko poskładać w mądrzejszy sposób. Teraz większość już rzeczy można wyprodukować w grupie wszechstronnych przyjaciół. Jeśli nie wiesz jak coś zrobić to po prostu zapytaj.

Budujemy zespół ludzi, którzy chcą razem projektować i budować ciekawe rozwiązania dla Krakowa. Przygotowujemy tymczasową przestrzeń wyposażoną w sprzęt – komputery, maszyny (digital fabrication), narzędzia – która posłuży zrealizowaniu ciekawych przedsięwzięć. Do współpracy zaprosiliśmy doświadczonych mentorów, którzy wesprą nas swoją wiedzą!” – zaprasza na swojej stronie internetowej Maker Space Kraków.

Z zaproszenia na pierwszym spotkaniu skorzystało blisko 30 osób. Na drugim dwa razy więcej. Na trzecim, podczas którego trzeba było podjąć ostateczną decyzję co do tematu prac, zjawiło się już około 100 osób. A inicjatywie przygląda się z uwagą dużo więcej zainteresowanych.

– Trzeba wziąć pod uwagę, że osoby uczestniczące w pierwszych spotkaniach nie zawsze wchodzą w skład ostatecznych grup. Dzieje się tak często z powodów prozaicznych, np. komuś nie pasuje termin. Z drugiej strony mamy też mały budżet na projekty. Finansujemy się sami, więc musimy niestety ograniczać ilość programów – podkreśla Zabawa.

Kim są krakowscy makerzy? Założenie wypracowane przez ruch Maker Space wygląda tak: w grupie znajdują się designerzy, inżynierowie, ludzie z zakresu nauk ścisłych i osoby z zakresu nauk humanistycznych (psychologowie, socjologowie) oraz osoby z zajmujące się zarządzaniem pracą. Dlaczego właśnie tak? Maker Space stawia na innowację, a kluczem do jej tworzenia jest interdyscyplinarność.

– Jak się okazuje nie jest problemem zebranie właśnie takiej grupy osób, mamy zainteresowanych ze wszystkich potrzebnych dziedzin. Na naszych spotkaniach pojawiają się fizycy, osoby związane z robotyką i budową maszyn, z ochroną środowiska, z zarządzaniem kulturą, przedstawiciele różnych firm czy organizacji, kognitywiści, psycholodzy, historycy. Idea jest taka, żeby przez Maker Space skojarzyć ludzi. Najistotniejszą częścią samego makerstwa jest robienie. Nie chodzi o sam wynik, który jest też istotny, ale nie najważniejszy. Najważniejsze żeby ci ludzie zaczęli ze sobą współpracować, poznali się, żeby zobaczyli, że takich jak oni jest więcej, niekoniecznie w ich własnych środowiskach – mówi Joanna Zabawa.

 

Maker Space dla miasta

 

Krakowski ruch postawił na problemy miejskie, choć na pierwszym spotkaniu uczestnicy proponowali szerokie spectrum pomysłów, od problemów psich odchodów i miejskiego smogu, przez pomiar hałasu i wpływu hałasu na mieszkańców, eksplorowania przestrzeni niedostępnej, po mapy dla niewidomych, protezy dla psa, wskrzeszenia pocztówki muzycznej, czy problemy z ogródkami działkowymi.

Ostatecznie na trzecim spotkaniu wyklarowało się pięć problemów społecznych, dotyczących miejsca rowerów w mieście, zanieczyszczenia miasta, niepełnosprawnych a czytelności miasta, dziur w drogach oraz bezpieczeństwa dziecka w drodze szkoła-dom.

Na warsztatach nad każdym problemem pracuje sześcioosobowa grupa. – To jest optymalna ilość osób, która jest w stanie wypracować coś kreatywnego w tak krótkim czasie. Jak pokazuje doświadczenie innych Maker Space, im większa grupa, tym większe problemy komunikacyjne i organizacyjne – dodaje Joanna Zabawa.

 

Cel: prototyp konkretnego urządzenia

 

Celem prac grupy jest stworzenie prototypu, a zatem fizycznie istniejącego urządzenia. Każda z sześciu osób w grupie ma tu swoje konkretne zadanie do wykonania.

– Na przykład przy problemie smogu miejskiego, padła propozycja żeby stworzyć sieć czujników, które każdy może sobie przypiąć do roweru czy plecaka i w ten sposób na bieżąco monitorować poziom zanieczyszczenia powietrza. Dane byłyby zbierane i publikowane – tłumaczy jedna z inicjatorek krakowskiego Maker Sapce. – Żeby zrealizować ten projekt trzeba skonstruować czujniki, czym zajmuje się inżynier. Designer opracowuje funkcjonalność urządzenia i jego atrakcyjną, zewnętrzną oprawę. Specjalista od software’u musi zaprogramować to urządzenie, grafik 2D zajmie się wizualizacją danych. Rolą humanistów jest zaś stworzenie profilu osoby, która chciałaby pomagać, należy też przemyśleć sprawę od strony społecznej, tak żeby ludzie chcieli się w to zaangażować. Przyda się także filozof do rozważań zagadnień natury moralnej – dodaje.

Co ważne, w grupach nie ma liderów, każdy głos jest równie ważny, a projekt ma być wspólny.

Chociaż Maker Sapce nie ma na celu działania biznesowego, efekty prac czujnie obserwowane są przez startupy i inwestorów. Nie wykluczone więc, że dany projekt rozwinie się w konkretny biznes.

W przypadku zagranicznych Maker Space w prace ruchu często angażują się także jednostki miejskie. Urząd Miasta Krakowa odrzucił na razie wyciągniętą przez Maker Space rękę, ale być może w przyszłości jeszcze zmieni zdanie.

Aneta Żukowska

admin

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *