Mówmy uczciwie o gazie łupkowym

1 - mowmy ucziciwie

Pewnego dnia Josh Fox mieszkający w Pensylwanii dostaje ofertę wydzierżawienia swojej ziemi od firmy wydobywczej, która zamierza rozpocząć na tym terenie wydobycie gazu łupkowego. Nieufny wobec zapewnień, że wydobywanie gazu łupkowego jest bezpieczne dla środowiska naturalnego, odbył on podróż dookoła Stanów Zjednoczonych, aby dowiedzieć się więcej o skutkach prowadzonych odwiertów. Dodajmy, że rusza wyposażony w kamerę. W ten sposób zrodził się dokument pod nazwą „Gasland”. Film Foxa, który został w 2011 r. nominowany do Oscara wzbudził wiele kontrowersji nie tylko zza Oceanem, ale także w kraju nad Wisłą, gdyż jego obraz nie prezentuje ekologicznego paliwa, wręcz przeciwnie. Co można bowiem dobrego powiedzieć o gazie łupkowym, kiedy widzimy mieszkania, w których „wodę” z kranu można podpalić, gdzie ludzie i zwierzęta cierpią na przewlekłe choroby, kałuże bulgoczą, a woda „pitna” wygląda jak z dna zanieczyszczonej rzeki?

Nic dziwnego, że wśród wielu komentarzy pojawiły się i takie, że to czysta propaganda Gazpromu, który martwi się, że Polska może w przyszłości stać się jego realnym konkurentem.

Niestety, gaz łupkowy stał się przedmiotem gier politycznych. W tej sytuacji trudno o rzetelną dyskusję. Tym bardziej, że jak wieść niesie szefowie polskich firm, sceptyczni wobec zaangażowania w poszukiwania złóż gazu niekonwencjonalnego zapłacili już za to swoimi posadami. Niezależnie od tego, ile jest gazu łupkowego, czy jego eksploatacja jest opłacalna trzeba go wydobywać. Gaz łupkowy stał się polską racją stanu. Kto jest przeciw, ten pewien działa na rzecz… Gazpromu.

Czy jednak mieszkańcy jednej z wsi na Lubelszczyźnie, którzy kilka miesięcy temu zablokowali drogę maszynom i nie wpuścili na swoje pola pracowników amerykańskiej firmy Chevron, która chciała rozpocząć wiercenia, również mogą uchodzić za tajnych agentów rosyjskiego giganta? Oczywiście, że nie, ale w obliczu histerii łupkowej i takiej argumentacji można się spodziewać.

Absolutnie nie jestem przeciwnikiem gazu łupkowego, wręcz przeciwnie dostrzegam ogromną szansę jaką niesie za sobą wydobycie tego surowca. Nie podoba mi się jednak aura jaką tworzą politycy wokół tematu. Trzeba sobie bowiem uczciwie powiedzieć – coś za coś. Nie należy ludziom wmawiać, że przemysłowe wydobycie gazu łupkowego nie będzie miało wpływu na otoczenie. Jeśli nawet technologia wydobycia tego surowca, czyli tzw. uszczelnianie hydrauliczne ma zerowy lub co najwyżej niewielki wpływ na jakość wód gruntowych, to przecież pozostaje wiele innych negatywnych aspektów środowiskowych takich jak choćby utylizacja płynów zwrotnych, niejednokrotnie wykazujących właściwości toksyczne, czy też transport maszyn i urządzeń.

Musi pojawić się negatywne oddziaływanie na otoczenie, ono zawsze towarzyszy wydobyciu surowców kopalnych. Lista korzyści jest jednak bardzo długa. W końcu 2011 r. IHS Global Insight opublikowało badania, z których wynika, że rozwój produkcji gazu łupkowego da możliwość utworzenia w Stanach Zjednoczonych w ciągu czterech lat aż 870 tys. nowych miejsc pracy. A do budżetu kraju wpłynie dodatkowe 933 mld dol. z tytułu podatków w ciągu najbliższych 25 lat.

I na tym nie kończy się lista korzyści. W 2011 r. Amerykanie zapłacili za gaz o 32 proc. mniej niż przed rokiem. Według prognozy Bank of America, do jesieni tego roku gaz ziemny potanieje w Stanach do minimum z 2000 r., czyli do 2 dol. za BTE (ok. 28,26 m3). Dla porównania w 2009 r. było to 9 dol. W Polsce może być podobnie, jeśli okaże się, że nasze złoża są bogate w gaz, a jego wydobycie jest opłacalne.

Powtarzam jednak, lista korzyści nie może przysłonić negatywnych aspektów wydobycia gazu łupkowego. Na dalszych stronach staramy się podejść rzetelnie i uczciwie do tego tematu. Zapraszam do lektury.

admin

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *