Nie blokujmy myślenia

Nie tylko w polskiej gospodarce brakuje innowacyjności. Brakuje jej wszędzie, na każdym kroku, w każdym nieomal przejawie życia gospodarczego, społecznego czy państwowego w Polsce. Na przykład nie ma innowacyjności w polityce – ciągle w gruncie rzeczy te same od 20 lat idee, a raczej idea, ci sami ludzie, tylko z roku na rok coraz starsi, czasem pojawiają się nowi, młodsi, ale nie wnoszą oni nic nowego. Co więcej, nie tylko nie realizuje się innowacyjnych projektów, ale także małe jest zapotrzebowanie na innowacyjne produkty, usługi, czy wreszcie idee (polityczne) w społeczeństwie.

Przyczyna braku innowacyjności w gospodarce nie tkwi więc w jakichś mechanizmach gospodarczych, skoro także w innych dziedzinach jej brakuje. Przeszkód w rozwijaniu się innowacyjności należy szukać raczej w mechanizmach społecznych i kulturowych polskiego społeczeństwa. Dopiero po usunięciu tych barier będzie można liczyć na rozwój innowacyjności nie tylko gospodarki, ale i wszystkich innych dziedzin w Polsce.

36 nie blokujmy

Zwróciłbym uwagę przede wszystkim na wychowanie i edukację dzieci. Nie ma w nich bowiem miejsca na „innowacyjność”, poszukiwanie własnej ścieżki rozwoju, odkrywanie własnych predyspozycji i talentów. Paraliżuje strach przed popełnieniem błędu, za co zostanie się upomnianym przez rodziców czy nauczyciela w szkole. A przecież w innowacyjności często próbuje się różnych rozwiązań, z których większość kończy się niepowodzeniem – tyle, że nie należy się tym zrażać, tylko próbować dalej, szukając i próbując innych pomysłów.

W ostatnich czasach, moim zdaniem, problemem jest nadmiar rozrywek, które są do dyspozycji dziecka. Takich rozrywek, w których dziecko jest bierne, a nie twórcze. Zabawki, gry komputerowe, filmy i telewizja – wszystko to są gotowe produkty i usługi, z których dziecko ma tylko korzystać. Zbyt mało jest takich rozrywek, zabawek, które wymagałyby od dziecka twórczego podejścia, rozwiązywania problemów.

W szkole obowiązują sztywne programy, do tego przeładowane wiedzą teoretyczną. Nie ma miejsca na dyskusję, na odstępstwo od jedynie słusznej opinii nauczyciela… Znowu dziecko nie ma prawa błądzić, stawiając śmiało własne tezy. A przecież tak ćwiczy się zdolności umysłowe, które w przyszłości, w życiu zawodowym, są niezbędne do myślenia innowacyjnego. Przeładowanie programu oznacza z kolei, że dziecko nie ma możliwości rozwijania własnych zainteresowań, wykraczających poza program szkolny. W domu trzeba odrabiać lekcje i przygotowywać się do częstych w naszych szkołach sprawdzianów wiedzy, odpytywań, itp.

Mam znajomych, których dzieci uczą się w szkołach za granicą, np. w Wielkiej Brytanii i Danii. Wszyscy oni podkreślają, że dzieci w tamtejszych szkołach mają znacznie mniej przeładowane programy szkolne. A przy tym gospodarki tych krajów są znacznie bardziej innowacyjne, niż polska… Bo w innowacyjności nie liczy się tak bardzo wiedza teoretyczna, jak umiejętność jej stosowania i nawet, jeśli się ma tej wiedzy mniej, to i tak można zrobić z niej większy użytek praktyczny.

Jak więc widać, przestawienie naszej gospodarki, a raczej całego państwa, na ścieżkę innowacyjności, wymaga przemian w świadomości społeczeństwa – rodziców, nauczycieli, polityków odpowiedzialnych za edukację. Poza zmianą programów, zmniejszeniem zakresu materiału teoretycznego i większej liczby zajęć polegających na ćwiczeniach korzystania z wiedzy, potrzeba także więcej kół zainteresowań w szkołach i poza szkołami, szczególnie w dziedzinach technicznych. Ba!, „koła informatyczne” nie mogą polegać, tak jak obecnie ma to często miejsce, na klikaniu w gry komputerowe… Należy też zadbać o odpowiednie kadry, a trudno je przyciągnąć oferując tak niskie pensje, jakie w Polsce mają nauczyciele. I koło się zamyka.

admin

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *