Polska z kosmiczną kasą

2 - polska z kosmiczna

Po latach wahań Polska podpisała 13 września br. umowę o przystąpieniu do Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA). ESA to europejski odpowiednik amerykańskiej agencji kosmicznej NASA. Członkostwo w agencji da polskim instytutom i firmom możliwość pełnego udziału w europejskich projektach w sferze badań i przemysłu kosmicznego.

– Nawiązując do słów Neila Armstronga można powiedzieć, że dzisiejszy dzień to mały krok dla administracji, a wielki krok dla Polski – powiedział tuż po podpisaniu umowy wicepremier Waldemar Pawlak.

Negocjacje akcesyjne pomiędzy Polską a Europejską Agencją Kosmiczną rozpoczęły się 28 listopada 2011 roku w Paryżu. Rozmowy zakończyły się w kwietniu 2012 roku. Zgodę na przystąpienie do konwencji ESA polski rząd wyraził w czerwcu tego roku, a w lipcu kraje członkowskie agencji.

Pawlak przyznał, że to wysokość składki członkowskiej w ESA była głównym powodem wahań polskiego rządu w sprawie przystąpienia do agencji. W pierwszym roku Polska musi wpłacić „wpisowe” i składkę w łącznej wysokości 145 mln złotych.

– Przekonywaliśmy, że te pieniądze wracają z powrotem, ale minister finansów odpowiadał, że nie do jego budżetu – przyznał wicepremier. – To równowartość 750 m obwodnicy Warszawy. To bardzo umiarkowana cena za dostęp do Kosmosu.

ESA ma budżet o wielkości około 4 mld euro rocznie. Prowadzi wiele misji kosmicznych i wystrzeliwuje – także na zasadach komercyjnych – sztuczne satelity Ziemi. Wydatki ponoszone przez ESA zasilają gospodarki krajów należących do tej organizacji, tak więc polskie firmy będą miały szansę zyskać na kontraktach realizowanych w ramach projektów agencji.

Niezależnie od tego, także i w europejskim budżecie wydatki na wspólne badania kosmiczne to pokaźna pozycja. Polska się do tego dokładała, nawet gdy nie była członkiem ESA. Do 2020 r. z naszych unijnych składek pójdzie na to blisko pół miliarda euro.

– Zasady uczestnictwa Polski w ESA są takie, że nawet 95 proc. pieniędzy, które ze strony polskiej będą inwestowane, może wrócić do kraju, bo obowiązuje tzw. geographical return. Kraje, które inwestują, będą musiały w ramach różnych projektów ESA skonsumować te środki. To jeden z elementów, który pozwoli nam się zintegrować i dostosować znane nam już technologie do rygorystycznych wymagań technologii kosmicznych – uważa prof. Piotr Wolański z Wydziału Mechanicznego Energetyki i Lotnictwa Politechniki Warszawskiej, przewodniczący Komitetu Badań Kosmicznych i Satelitarnych PAN

W przyszłości nie będziemy musieli płacić za urządzenia wysokiej technologii, tylko staniemy się producentem tych urządzeń na najwyższym poziomie światowym. Natomiast polscy naukowcy dotychczas mogli być tylko podwykonawcami. Teraz będą mogli projektować i być głównymi realizatorami wielu naukowych eksperymentów w kosmosie.

Uczestnictwo Polski w ESA da nam możliwość bardzo szerokiej współpracy z Europejską Agencją Kosmiczną i uczyni dla nas dostępnymi wiele technologii, które w ESA zostały opracowane wcześniej. Ale przede wszystkim umożliwi nam zwiększenie rozwoju przemysłu kosmicznego w Polsce. A przemysł kosmiczny na świecie jest najbardziej intratnym przemysłem, który przynosi największy zwrot inwestycji.

Z audytu, który przeprowadziły Ministerstwo Gospodarki oraz – niezależnie – ESA, wynika, że na akcesji do agencji może skorzystać blisko sto firm, instytutów badawczych i uczelni począwszy od mało znanych firm Robotic Inventions kończąc na gigantach typu Bumar.

admin

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *