Prąd społecznościowy

7a

Wyobraźmy sobie, co by było gdyby ktoś zaproponował nam dzisiaj całkowite porzucenie Internetu na rzecz kilku krajowych, dużych gazet i stacji telewizyjnych. Przekonywałby nas, że korzyści są oczywiste. Nie trzeba by się było więcej męczyć wyszukiwaniem informacji, spędzać godzin na portalach społecznościowych, blogować ani śledzić wypowiedzi innych blogerów. Zamiast różnorodnych opinii dostawalibyśmy codzienną dawkę informacji w formie jednorodnego pakietu przygotowanego przez redakcje gazet i telewizji, centralnie sterowanych – w imię zachowania spójności – przez rząd. Moglibyśmy oczywiście komunikować się z tymi mediami: przy pomocy tradycyjnych „listów do redakcji” zgłaszać wnioski i opinie. Czy ktoś zgodziłby się na taką propozycję? Pewnie nie, a jednak w świecie energetyki podobny stan rzeczy ani nikogo nie dziwi, ani nikomu zbytnio nie przeszkadza.

Amerykański ekonomista, Jeremy Rifkin utrzymuje, że to ceny energii wywołują kryzysy finansowe, w tym kryzys, z którym obecnie boryka się świat i Unia. Również w Polsce temat energii działa elektryzująco: od elektrowni jądrowych do gazu łupkowego, od łupków do wychwytywania CO2, od CO2 do „zielonej energii”. Wszystkie projekty zagwarantowania Polsce bezpieczeństwa energetycznego mają jedną wspólną cechę: energia powstaje w dużych, zcentralizowanych organizmach, po czym przesyłana jest do sieci milionów odbiorców. Wybór odpowiedniej technologii sprowadza się do zdecydowania, co będzie w centrum tej sieci: elektrownie jądrowe czy hektary farm wiatrowych, gaz czy słońce. Zwolennicy poszczególnych technologii żonglują liczbami i danymi dotyczącymi bezpieczeństwa, opłacalności i ekologiczności wszystkich propozycji, oskarżając się w między czasie o nieuczciwy lobbing. Jednak na uboczu debaty o wielkiej energii pojawił się niespodziewanie trzeci konkurent, wyłamujący się z dyskursu wielkich dostawców energii. Smart Grid – czyli postmodernistyczna energetyka rozproszona.

Siła sieci

Protagoniści Smart Gridu nie bez powodu przywołują przykład Internetu. Bowiem w energetyce rozproszonej prąd zajmuje podobne miejsce jak treść w dzisiejszej sieci WWW. Kiedyś treść generowana była przez pasywne strony internetowe i media a następnie odbierana przez internautów. Dziś treść rodzi się w blogosferze, społecznościówkach i na forach, jest jednocześnie tworzona i konsumowana przez tych, którzy wcześniej byli tylko jej biernymi odbiorcami. Podobnie zbudowana jest sieć energetyki rozproszonej: rozsiane źródła energii, często obsługiwane przez „zwykłych” ludzi zastępują wielkie, scentralizowane elektrownie, a bierny konsument staje się prosumentem.

Kluczowym elementem sieci jest „gospodarstwo domowe przyszłości”. Pasywny, zużywający ośmiokrotnie mniej energii dom, wyposażony w małe, solarne i wiatrowe generatory prądu oraz samochód elektryczny, będący jednocześnie rezerwuarem zapasowej energii. Oprócz zeroenergetycznych lub plusenergetycznych budynków ważnym ogniwem sieci są mali producenci prądu: elektrownie wodne, biogazownie, a także elektrownie konwencjonalne (najlepiej gazowe) stanowiące awaryjne źródło energii. Między punktami produkcji i konsumpcji energii rozpościera się inteligentna sieć, nie tylko efektywnie zarządzająca zużyciem energii, ale też umożliwiająca sprzedawanie jej każdemu, kto ją wyprodukuje. Listę zalet takiego rozwiązania można by długo rozwijać: energetyczna demokracja, uniezależnienie od importu, niższe ceny, bezcenne poczucie niezależności…

Trzecia rewolucja przemysłowa

Jednak za ideą sieci małych źródeł energii tkwi wielka idea. Jeremy Rifkin widzi w Smart Gridach paliwo dla przeprowadzenia Trzeciej Rewolucji Przemysłowej. — Na czym polegały dwie poprzednie rewolucje? Na współdziałaniu nowych technik komunikowania z nowymi źródłami energii — tłumaczy w wywiadzie udzielonym „Polityce”. — Pierwsza Rewolucja Przemysłowa, w XIX w., oparta była na technice druku masowego oraz na gospodarce napędzanej węglem i parą. Druga, w XX w., była skutkiem upowszechnienia elektrycznych narzędzi komunikowania – od telefonu po radio i telewizję – oraz na silniku spalinowym. Trzecia zaczęła się wraz z komunikacją cyfrową. Internet zmienił świat, oczekiwania ludzi, tempo i skalę przepływu informacji. Ale źródła energii pozostały te same. To wciąż jest węgiel, gaz, ropa. Cały świat gwałtownie upodabnia się do Zachodu, ale tych źródeł energii, na których oparty był nasz rozwój, dla wszystkich nie starczy. Dla kilkuset milionów starczało. Dla kilku miliardów – nie. (…) Jak Pierwsza Rewolucja oplotła Europę infrastrukturą kolei żelaznej, a Druga siecią dróg i kabli, tak Trzecia musi stworzyć przypominającą Internet sieć łączącą miliony małych źródeł odnawialnej energii elektrycznej.”

Zdaniem Rifkina rewolucja już się rozpoczęła, a świadczy o tym między innymi polityka energetyczna Niemiec. Zamykanie elektrowni jądrowych nie jest podyktowane jedynie strachem przed atomem: to symptom przemiany całej filozofii energetyki. Co czeka nas na końcu tej drogi? — Europa odzyska swoją pozycję, dopiero kiedy jako kontynent i wspólnota gospodarcza razem przejdzie tę rewolucję. Kiedy domy w Hiszpanii za dnia produkujące nadmiar energii będą ją mogły wymieniać z domami w Skandynawii, która nocą wytwarza za dużo energii w hydroelektrowniach. Dwa pokolenia Europejczyków będą miały przy tym pracę — dodaje ekonomista.

Teraz Polska?

Zdaniem Rifkina Polska ma szanse wysunąć się na czoło wyścigu po nową energię. Jego zdaniem, zamiast angażować się w XX-wieczną technologię jądrową Polska powinna skorzystać z okazji i „przeskoczyć” z węgla prosto do źródeł energii trzeciej rewolucji. O perspektywach takiego skoku mówi prof. dr hab. inż. Jan Popczyk, dyrektor Centrum Energetyki Prosumenckiej w Politechnice Śląskiej, prezes Stowarzyszenia Klaster 3×20, koncentrujący się na badaniach w zakresie uwarunkowań przejścia energetyki postprzemysłowej w nowy etap rozwojowy, charakterystyczny dla społeczeństwa wiedzy, który w wykładzie inauguracyjnym na Politechnice Śląskiej w roku akademickim 2009/2010 zakwalifikował jako piątą falę innowacyjności i nazwał SYNERGETYKĄ (zarządzanie energią za pomocą infrastruktury smart grid w obszarze obejmującym tradycyjną energetykę, budownictwo, transport i rolnictwo energetyczne).

Sieć energetyki rozproszonej zapowiada się obiecująco. To chyba jedyny projekt, który może pogodzić wiele grup społecznych: ekologów, konsumentów, przedsiębiorców. Jednak czy w Polsce dość jest „sił natury” (wiatru, słońca, biomasy) by energetyka rozproszona zastąpiła konwencjonalną?

Niskoemisyjna gospodarka, zgodna z Mapą Drogową 2050 (redukcja emisji CO2 do 2050 roku o 80÷95%) ,jest w Polsce możliwa, i w dodatku jest korzystna dla kraju. Potencjał energetyki rozproszonej, zwłaszcza jeśli uwzględnić kogenerację rozproszoną na gaz ziemny jako technologię ubezpieczającą na rynku końcowym energii, jest w pełni wystarczający do pokrycia całego zapotrzebowania na energię elektryczną i ciepło.

Które źródło energii odnawialnej byłoby dla Polski najważniejsze?

Polska ma unikatowe zasoby w rolnictwie energetycznym, takie jakich nie ma żaden inny kraj w Europie. Są one większe od tych, które mają Niemcy (ze względu na to, że Polska ma ponad dwukrotnie mniejszą liczbę ludności do wyżywienia), a oni (Niemcy) już obecnie w biogazowniach produkują przecież rocznie ponad 30 TWh energii elektrycznej i ponad 30 TWh ciepła (dodatkowo jeszcze 3 mln ton biopaliw).  

Jednak unikatowe polskie zasoby to nie tylko rolnictwo energetyczne. To także, a nawet przede wszystkim, zasoby w postaci potencjału redukcji zapotrzebowania na energię i paliwa, przede wszystkim w budownictwie. Potencjał redukcji ciepła na cele grzewcze wynosi w Polsce nie mniej niż 50%, a jest to raczej 80%.

I jeszcze jedna wielka możliwość. Jest to możliwość wykorzystania renty zapóźnienia (technologicznego, w sferze zarządzania). Z tego punktu widzenia ważne jest to, że są do wykorzystania lokalne zasoby: rolnictwo energetyczne, potencjał redukcji zapotrzebowania na ciepło grzewcze, utylizacja odpadów: biogaz z 600 hm3 ścieków oczyszczanych biologiczne i około 15 mln ton biodegradowalnych odpadów stałych do corocznego zagospodarowania. Ale dostępne są także potrzebne zasoby kadrowe, odpowiednio wykształcone i posiadające w Polsce jeszcze silną motywację do działania i istnieje możliwość mobilizacji rozproszonego kapitału inwestycyjnego wysokiego ryzyka. Kurczy się natomiast gwałtownie możliwość mobilizacji wielkiego kapitału bankowego na monstrualne projekty jądrowe i węglowe, zwłaszcza po krachu dotychczasowej polityki banków w zakresie finansowania zadłużenia państw członkowskich UE i wobec perspektywy wspólnego unijnego nadzoru bankowego.

Czy porzucenie energetyki konwencjonalnej wiązałoby się z wyrzeczeniami, czy też energetyka rozproszona mogłaby być na tyle wydajna, że ludzie mogliby zachować dotychczasowy, względnie energochłonny, styl życia?

Jeśli chodzi o wyrzeczenia i ochronę dotychczasowego energochłonnego stylu życia, to sprawa jest prosta. O wyrzeczeniach nie ma mowy. Jest szansa. W czerwcu powtarzaliśmy jak mantrę, że EURO 2012, to dla Polski skok cywilizacyjny. Przebudowa energetyki w kierunku energetyki prosumenckiej, to szansa na nieporównanie większy skok cywilizacyjny. Trzeba tylko tę szansę wykorzystać. Z tym, że o energochłonnym stylu życia nie może być mowy. Istotą energetyki prosumenckiej jest wewnętrzne  (u prosumenta) równoważenie popytu i podaży. A nie ma wątpliwości, że na obecnym etapie rozwoju efektywność działań na rzecz obniżenia popytu jest wyższa niż działań na rzecz zwiększenia podaży. Poza tym trzeba uwzględnić, że człowiek realizujący rozwój zrównoważony (prosument) generalnie stoi wyżej na drabinie rozwojowej niż człowiek „energochłonny”.

Argument dotyczący kosztów jest jednym z głównych argumentów zarówno zwolenników budowania elektrowni jądrowych i węglowych, jak i zwolenników wielkich farm wiatrowych czy elektrowni wodnych. Jak na tym tle wygląda energetyka rozproszona i czy finansowanie przez państwo tysięcy mikro-źródeł energetycznych jest możliwe do przeprowadzenia w Polsce?

Na początek uściślenie. Państwo nic nie finansuje (jeśli nie jest socjalistyczne), ani w energetyce wielkoskalowej ani w rozproszonej. Państwo tworzy regulacje, na mocy których następuje przepływ środków od odbiorców do tych, którzy zasługują na rzetelne wynagrodzenie i do tych (jest ich w kraju coraz więcej), którzy tworzą pasożytniczą infrastrukturę. Energetyka prosumencka to taka, w której pasożytnicze infrastruktury mają trudniejsze warunki bytowania niż w energetyce wielkoskalowej. Oczywiście, jest tak wówczas, kiedy kraj ma dobrą pozycję na światowych listach rankingowych związanych z wolnością gospodarczą (biurokracja jest utrzymywana w ryzach) i z przejrzystością regulacji (czyli korupcja jest silnie ograniczona).

Czyli kto zapłaciłby za budowę sieci rozproszonej?

Mikroinstalacje prosumenckie z samej istoty nie mogą być finansowane przez państwo. Mikroinstalacja prosumencka, to część domu jednorodzinnego, gospodarstwa rolnego, biurowca, budynku wspólnoty mieszkaniowej. To część infrastruktury gminnej (oświetlenie, oczyszczalnia ścieków, wysypisko odpadów komunalnych, siedziba urzędu, szkoła, szpital…). To część biura usługodawcy, część zakładu produkcyjnego przedsiębiorcy. Czyli finansowanie mikroinstalacji energetycznej jest integralną częścią finasowania odpowiedniego projektu/przedsięwzięcia zaspakajającego szeroko rozumiane potrzeby prosumenta; w żadnym wypadku nie jest to odrębna sprawa. Zatem, jeśli przedsiębiorca – na przykład – ma środki na sfinansowanie rozwoju swojego biznesu, to sfinansowanie mikroinstalacji energetycznej, wpisującej się w prosumencki łańcuch wartości, tylko poprawi efektywność tego biznesu.

Jak media i konsumenci postrzegają energetykę rozproszoną? Wydaje się często, że główny dyskurs wyklucza to rozwiązanie na rzecz bardziej „monumentalnych” projektów ekologicznych lub na rzecz projektów konwencjonalnych. Wiele mówi się o farmach wiatrowych, elektrowniach jądrowych. O drobnej fotowoltaice mówi się za to z reguły w kontekście „dodatku” mającego obniżyć koszty eksploatacji budynków, głównie koszty ogrzewania. Jak opinia publiczna reaguje na idee energetyki rozproszonej?

Media ponoszą wielką odpowiedzialność za petryfikację wielkoskalowej energetyki w Polsce.  Oczywiście, poniosą też konsekwencje. Utracą wiarygodność. Internauci wiedzą już znacznie więcej o niemieckiej i światowej (chińskiej) przebudowie energetyki niż czytelnicy gazet, słuchacze radia, widzowie telewizyjni.

W polskich mediach w czerwcu słyszeliśmy bezustannie, że EURO 2012, to jest przebudowa cywilizacyjna Polski. Ale w polskich mediach nie ma najmniejszego śladu starań, aby przedstawić istotę zmian cywilizacyjnych ogarniających świat za przyczyną przebudowy energetyki, upodmiotowić społeczeństwo w tym niezwykle ważnym obszarze gospodarki, uspołecznić nową falę innowacyjności technologicznej i innowacyjności wdzierającej się do sfery zarządzania.

A jaka jest reakcja środowisk? Jeszcze bardzo różna. Dla mnie ważne jest jednak to, że na przykład na Warmii i Mazurach powstaje Koalicja Stowarzyszeń „Bezpieczna Energia”, która  uznaje małe, przydomowe „siłownie wiatrowe” za priorytetowy model rozwoju energetyki wiatrowej w regionie, w opozycji do energetyki wielkoskalowej.

Że na spotkaniach w gminach (województwa: śląskie, opolskie, dolnośląskie) ludzie mówią do mnie: „Panie profesorze, niech nas pan nie przekonuje do odnawialnej energetyki rozproszonej. My jesteśmy przekonani. Dyskutujmy, jak doprowadzić do powstania warunków (regulacji prawnych) tworzących podstawę rozwoju tej energetyki”.

Również ważne jest to, że na początku kolejnych semestrów moi studenci podchodzą z rezerwą do energetyki prosumenckiej. A w swoich końcowych Raportach (opracowanych na koniec semestru) stwierdzają, po przeprowadzeniu analiz, że ich gmina wiejska (miasto, osiedle, dom, …) mają pełne warunki do realizacji celów Pakietu 3×20 i Mapy Drogowej 2050.

Jak rozwija się rynek firm instalujących wiatraki, kolektory słoneczne przy domach i budynkach?

Na razie występuje ostry deficyt fachowców. Sytuacja jest zatem jeszcze bardziej skomplikowana niż była z firmą Bata wchodzącą na rynek butów w Afryce (u Baty było źle, bo w Afryce ludzie chodzą boso, było dobrze, bo jest kogo ubrać). Dlatego bardziej skomplikowana, bo Bata była/jest, a fachowców w energetyce prosumenckiej  na razie nie ma. Ale będą, bo jest rynek. Tylko przestrzegam – na ukształtowanie się dojrzałego rynku fachowców (audytorów, projektantów, instalatorów, certyfikatorów) potrzeba lat: trzech, czterech, a nawet pięciu.

Jaka jest stopa zwrotu inwestycji w dom plus/zero energetyczny?

Jeśli chodzi o stopę zwrotu inwestycji w dom plus/zero energetyczny, to jest tak jak ze stopą zwrotu w samochód (są tanie pociągi, autobusy i tramwaje, a my kupujemy drogi samochód). Jest taka jak w ładny dom (moglibyśmy wybudować brzydszy dom tani, a budujemy ładny drogi). Jest taka jak w mieszkanie wybudowane przez dewelopera (kupujemy drogie mieszkanie, bo nie wiemy, że możemy wybudować sobie tani dom).

Ten ostatni przykład (braku rozeznania – w licznych przypadkach – ceny mieszkania i domu) jest ważny. Przyjmijmy cenę ogniwa PV (na podłożu giętkim) równą 2 €/W (cena obecnie bardzo wysoka), a żywotność ogniwa 40 lat (okres gwarancyjny zapowiadany przez Polski Bazalt). Wówczas składowa ceny energii elektrycznej u prosumenta, związana z „gołym” ogniwem PV wynosi około 220 zł/MWh (w cenach stałych). Aktualna cena od dostawcy z urzędu wynosi natomiast dla małego przedsiębiorcy (taryfa C) około 600 zł/MWh (w kolejnych latach cena ta będzie się szybko piąć w górę). „Przepaść” między 220 zł/MWh i 600 zł/MWh jest tak duża, że nie ma powodu martwić się za co sfinansować infrastrukturę (baterię akumulatorów, smart grid obiektowy i tak dalej) która sprawi, że „gołe” ogniwo PV stanie się w pełni użyteczne praktycznie.

Kapitalizm i elektryfikacja wsi

Jaką role w budowaniu systemu energetyki rozproszonej odegrać może wieś?

Ogromną. Bardzo szybko setki gmin wiejskich (jest ich w Polsce 1600) i wiejsko-miejskich (jest ich 500) może się przekształcić z całkowicie zależnych od dostawców (energii elektrycznej, ale także paliw transportowych, węgla, gazu ziemnego i LPG) w gminy „eksportujące” energię/paliwa.

Na początek gminy wiejskie i wiejsko-miejskie mogą/powinny odegrać w szczególności kluczową rolę w realizacji przez Polskę celów Pakietu 3×20 oraz Mapy Drogowej 2050. Do tego nie są potrzebne żadne nowe środki. Wystarczy lepiej wykorzystać środki obecnie marnowane (np. na współspalanie biomasy w elektrowniach kondensacyjnych).

Mikrobiogazownie utylizacyjno-rolnicze, o mocach elektrycznych powyżej 10 kW, do około 50 kW, to sposób na przekształcenie polskich gospodarstw rolnych o powierzchni od 20 ha do 100 ha (jest ich w Polsce ponad 110 tys.) w nowoczesne gospodarstwa towarowe, o zdywersyfikowanej strukturze przychodów.

Biogazownie o przeciętnej mocy elektrycznej 0,5 MW, to sposób na poprawę sytuacji wielkotowarowych gospodarstw rolnych, o powierzchni ponad 100 ha (jest ich w Polsce około 9 tys.) i przygotowanie się do skutków związanych z procesem wygaszania Wspólnej Polityki Rolnej, którego intensywność po 2020 roku (wraz z upływem okresu budżetowego 2014 -2020) gwałtownie się nasili.

Które jeszcze urządzenia, oprócz biogazowni, mogłyby zmienić rolników w producentów energii?

Układy hybrydowe, obejmujące ogniwo PV, mikrowiatrak i zasobnik w postaci baterii akumulatorów, to technologia „wymarzona” dla wsi. Ta technologia, supernowoczesna, zintegrowana przez architektów z budownictwem wiejskim (w tym również starym), może odmienić obraz polskiej wsi. Układy hybrydowe dodadzą wsi urody, umożliwią zastąpienie tradycyjnej reelektryfikacji sieciowej nowoczesną reelektryfikacją wytwórczo-elektroniczną, której częścią składową będą mikrosieci smart grid.

Dalej, transport elektryczny w postaci ciągnika elektrycznego i elektrycznego samochodu dostawczego w naturalny sposób wpisuje się w energetykę wiejską, bo jest to transport o lokalnym charakterze funkcjonowania (o małym zasięgu jazdy).

I jeszcze dalej, na wsi jest dużo dachów eternitowych (dachy domów mieszkalnych, zabudowań gospodarczych). Dachy te muszą być zmodernizowane, eternit musi być całkowicie wyeliminowany do 2030 roku. Jest zatem znakomita okazja, aby nowe dachy zostały pokryte „papą” PV.

Gdzie się podzieją monopoliści?

Czy prawo sprzyja rozwojowi energetyki rozproszonej? Jakie są działania ustawodawcy?

Prawo w Polsce nie tylko nie sprzyja rozwojowi energetyki rozproszonej, ale na razie wręcz blokuje ten rozwój. Oczywiście, nie jest to blokowanie realizowane w sposób jawny. Jest to blokowanie pośrednie. Biurokracja jest pierwszym i najważniejszym czynnikiem blokowania. Najbardziej nieefektywny w Europie system wydatkowania pieniędzy pod hasłem wspomagania OZE jest drugim czynnikiem.

A jak do projektów rozpraszania energetyki podchodzą aktualni, duzi dostawcy energii?

Jeśli chodzi o interesariuszy, to sytuacja jest typowa. Taka jak dla każdego wielkiego przełomu. Starzy gracze bronią i będą bronić do upadłego swoich interesów (państwo nie zadbało o to, aby w ciągu ostatnich 15 lat osłabić stare interesy, nieadekwatne do obecnego poziomu technologicznego i społecznego).

Jeremy Rifkin utrzymuje, że wiele firm energetycznych przygotowuje się do pójścia śladem firmy IBM: przekwalifikowania się w perspektywie zmian społeczno-gospodarczych i rosnącej konkurencji (w przypadku IBM z produkcji komputerów na doradztwo). Czy Polscy dostawcy przewidują możliwość takich zmian?

Jest już za późno na restrukturyzację skonsolidowanych w ciągu ostatnich 12 lat grup energetycznych (zwłaszcza po twórczo rozwiniętej konsolidacji przez obecny rząd w ciągu ostatnich 5 lat). Wyjątkiem, zdolnym do wejścia na nową ścieżkę rozwoju jest jeszcze Grupa ENERGA.

Jeremy Rifkin opisując potencjalny rozwój sytuacji poszedł po „bandzie” przyrównując korporacyjne przedsiębiorstwa elektroenergetyczne do firmy IBM. Ta ostatnia firma w ciągu dziesięcioleci miała 1000 do 3000 patentów rocznie. Dlatego mogła sobie pozwolić na zmianę produkcji komputerów na usługi na rynku informatycznym.

Siłą przedsiębiorstw elektroenergetycznych (na świecie, a w Polsce w szczególności) był zawsze monopol (i związana z monopolem stabilność), a nie innowacyjność. Dlatego korporacyjne przedsiębiorstwa elektroenergetyczne na konkurencyjnym rynku usług energetycznych ekstremalnie innowacyjnych (w obszarze synergetyki obejmującej całą energetykę, budownictwo, transport i rolnictwo) nie mają już nic do powiedzenia.

Jednym z argumentów zwolenników budowy elektrowni jądrowych jest zestawienie efektywności odnawialnych źródeł energii z obecnym stylem życie. Przekonują oni, że wielkoskalowa energetyka odnawialna będzie mało wydajna i zmusi nas do zmiany stylu życia na mniej energochłonny, czyli – ich zdaniem – gorszy. Wiele osób wyobraża sobie, że za cenę ochrony środowiska będzie trzeba poczekać na wiatr, by mieć w domu światło, a w pochmurne dni nie będzie telewizji. Jakie zmiany w społeczeństwie mogłoby wywołać hipotetyczne porzucenie energetyki konwencjonalnej na rzecz rozproszonej?

Dotychczas dominuje, również w środowiskach zwolenników, obraz energetyki rozproszonej zgodnie z którym jest to „energetyka taka jak dotychczasowa wielkoskalowa, tylko mniejsza”.  W szczególności wyznawcy energetyki rozproszonej często chcieliby być tak ważni jak dotychczasowy establishment energetyczny, zwłaszcza elektroenergetyczny (chcieliby zająć miejsce tego establishmentu).

To jest jednak niemożliwe. Energetyka prosumencka oznacza nową jakość: nowe technologie, nową ekonomikę, nowe zarządzanie. Oznacza zamianę establishmentu energetycznego i odbiorcy energetycznego (stojących niżej na drabinie rozwojowej) na prosumenta (stojącego wyżej na drabinie rozwojowej). Prosument jest w szczególności człowiekiem produktywnym (w sensie takim jak u Fromma). Czyli realizuje swoje 4 potrzeby: zakorzenienia, twórczości, tożsamości, ustosunkowania się (relacji względem innych ludzi, w tym odpowiedzialności za nich). Energetyka prosumencka umożliwia realizację wymienionych potrzeb. Energetyka wielkoskalowa, zwłaszcza jądrowa, jest istotną przeszkodą w takiej realizacji, ogranicza demokrację i rynek.

Rozproszone złudzenia?

Anya Kamenetz twierdzi, że w stanach zjednoczonych koncerny postanowiły pójść na „kompromis”, polegający w ich mniemaniu na tym, że zgodzą się rozproszyć energię pod warunkiem, że pozostawi się im monopol i kontrolę nad taką rozproszoną siecią (por. artykuł „Poza Siecią” numer 3/2010 Teberii). Jak oceniłby Pan ryzyko zawłaszczenia sieci przez dużych graczy?

Oczywiście, do smart gridu też trzeba podchodzić z dystansem. Jeśli smart grid rozumiemy jako infrastrukturę potrzebną do zarządzania energią (energią elektryczną, ciepłem, samochodem elektrycznym) w prosumenckiej mikroinstalacji energetycznej, czyli infrastrukturę takiego typu jak Internet, to możemy być stosunkowo spokojni. Jeśli jednak miałaby to być infrastruktura AMI (Advanced Metering Infrastructure) w postaci 16 mln „inteligentnych” liczników energii elektrycznej służących operatorom systemu elektroenergetycznego, to syndromu Wielkiego Brata nie możemy zbagatelizować.

Cały projekt prezentuje się imponująco: niższe ceny, więcej demokracji, bezpieczeństwo energetyczne, rozbicie energetycznego establishmentu… czy energetyka rozproszona ma właściwie jakieś wady?

Energetyka rozproszona nie jest „samograjem”. Jest bardzo wymagająca w zakresie techniki. Inteligentne instalacje prosumenckie dzieli przepaść od tradycyjnych instalacji dotychczasowych odbiorców (całkowicie biernych, niezdolnych do oceny rozwoju sytuacji i wykorzystania nowych możliwości). Jest jasne, że energetyka prosumencka wymaga zmiany mentalnościowej całego społeczeństwa, przełamywania stereotypów.

Wielkim niebezpieczeństwem energetyki prosumenckiej jest z jednej strony już cała armia celebrytów tej energetyki, a z drugiej silne interesy korporacyjno-polityczne. Dlatego trzeba bardzo uważnie nasłuchiwać, co mówią przeciwnicy energetyki prosumenckiej. Nasłuchując trzeba się nauczyć budować nowe umiejętności. Jedną z najbardziej pożądanych będzie umiejętność wygrywania konkurencji. A na drugim biegunie będzie umiejętność odrzucania totalnej negacji ze strony przeciwników, zwłaszcza negacji wywodzącej się z braku wiedzy.

Rozmawiał: Piotr Pawlik

admin

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *