Robotyzacja ekonomii

robotyzacja

Czy rozwój zaawansowanej technologii robotycznej pozwala firmom przemysłowym ograniczyć wysoki koszt pracy poprzez zastąpienie robotnika automatycznym robotem? Oto próba odpowiedzi na to pytanie.

Biuro Dyrektora Wywiadu Stanów Zjednoczonych Ameryki opublikowało prognozę w formie raportu, jak będzie wyglądać świat w 2030 r. Zostało w nim zawartych kilka mega-trendów, które będą kształtować obecną i następną dekadę. Jednym z nich jest rozwój zaawansowanej technologii i jej wpływ na człowieka [National Intelligence Council 2012]. W tym punkcie eksperci biura zwrócili uwagę na postępującą robotyzację – mechaniczne maszyny służą nie tylko wykonywaniu ciężkich prac fizycznych lub ogromnych obliczeń, ale mogą pojawiać się w praktycznie każdym miejscu np. sklepie, aptece, szkole jako sprzedawcy, farmaceuci, nauczyciele. Tak zaawansowany świat jest wciąż odległą wizją, jednak robotyzacja życia wpływa na inne sfery, w tym ekonomiczne. Jedną z nich jest rynek pracy i związane z zatrudnieniem koszty produkcji lub świadczenia usług, ponieważ praktycznie każdy towar lub usługa wymaga udziału człowieka na którymś z etapów jego wytworzenia. Zastępowanie człowieka przez robota wpływa zarówno pozytywnie (np. utworzenie nowych specjalistycznych miejsc pracy, spadek kosztów), jak i negatywnie (np. zmniejszanie popytu na niewykwalifikowaną siłę roboczą). Wciąż nie jest możliwe oszacowanie ekonomicznych i społecznych korzyści i strat z rozwoju robotyki. Trend jest jednak niezaprzeczalny – elektroniczno-mechaniczne maszyny, w przyszłości dorównujące inteligencji człowieka, stają się nieodłącznym elementem rzeczywistości społeczno-ekonomicznej, wpływając na życie pojedynczej osoby. Poniższa publikacja jest próbą podsumowania dotychczasowych badań nad tą tematyką i oszacowaniem związku robotyki z rynkiem pracy.

Robot wkracza na rynek pracy

Mechanizacja ekonomii jest procesem, który został zapoczątkowany w erze rewolucji przemysłowej. W XX wieku, dzięki postępowi techniki, zwłaszcza w zakresie elektroniki i informatyki, nabrał nowego charakteru. W miejscach produkcji zaczęły pojawiać się roboty, które były w stanie zastąpić nisko wykwalifikowany personel. Dzięki rozwojowi sztucznej inteligencji maszyny są w stanie wypełniać coraz więcej zadań. Jednak nie nastąpiła pełna robotyzacja – czynnik ludzki w zdecydowanie przeważającej ilości miejsc jest niezbędny.

Dotychczasowe badania nad skutkami wprowadzenia robotyzacji dotyczyły w pierwszej kolejności korzyści ekonomicznych w działalności gospodarczej poszczególnych przedsiębiorstw. Kolejne szersze prace poruszają problem wpływu technologii na gospodarkę, w tym rynek pracy. Jedną z osób, która poruszyła tę tematykę w latach osiemdziesiątych poprzedniego wieku był ekonomista Wasilij Leontief, który postawił tezę, że wielu ludzi nie będzie w stanie nadążyć za efektami zmian technologicznych i ich wartość w gospodarce spadnie do niskich poziomów. Zdaniem szkoły neoklasycznej taki scenariusz nie nastąpi, ponieważ niezagospodarowane zasoby siły roboczej znajdą nowe zajęcie, choć możliwe, że dopiero po okresie dostosowawczym. Analiza historyczna potwierdza w dużej mierze twierdzenie neoklasyków. Celem poniższej pracy jest również weryfikacja tych tez.

Do jednej z bardziej interesujących prac nt. wpływu technologii na rynek pracy należy publikacja Rumbergera i Levina [1985]. Dokonali oni analizy prognoz U.S. Bureau of Labor Statistics, zajmującego się rynkiem pracy i bezrobociem w USA, które dotyczyły wpływu zaawansowanej technologii na miejsca pracy. Postawili, a następnie zweryfikowali tezę, że rozwój techniki nie tworzy tylu nowych etatów, jak zakładają zwolennicy technologizacji ekonomii. Założyli, że w kolejnych dekadach gospodarka wymagać będzie nadal nisko wykwalifikowanej, ale taniej siły roboczej, zwłaszcza w obszarze usług.

Cyert i Mowery [1987] w swojej pracy starali się dokonać prognozy związku pomiędzy zatrudnieniem i wdrożeniem nowej technologii. Zbadali również analogiczne procesy w poprzednich dekadach – na tej podstawie stwierdzili, że rozwój technologii prowadzi do wzrostu płac i gospodarki, ma charakter gradualny, jednak pomimo tego pracowników czeka okres dostosowawczy, zwłaszcza jeśli będzie wymagać przejścia z upadającego sektora do nowego. Zagrożone są przede wszystkim osoby, których praca może zostać przeniesiona poza granice kraju ze względu na przewagę komparatywną w postaci niższych kosztów zatrudniania.

Krugman [2012] zwraca uwagę, że automatyzacja i mechanizacja zwiększa nierówności społeczne, ponieważ tworzy kapitał, a nie wynagradza siłę roboczą. Ma potwierdzać to trend spadkowy udziału wynagrodzeń w dochodzie krajowym brutto z ok. 60% w 1970 do 55% w 2010 r. w USA. Ma to negatywny wpływ na sytuację społeczną. Zbliżony obszar badań z zakresu technologii i rynku pracy skupia się na obecnym kryzysie ekonomii amerykańskiej od lat 2007-2008. USA wróciło na ścieżkę wzrostową rozwoju gospodarczego, jednak bezrobocie nadal pozostaje wysokie. Pojawiło się określenie „jobless recovery” (ang. ożywienie bez pracy). Jedną z przyczyn ma być postępująca automatyzacja i robotyzacja gospodarki, która pozwala na obniżenie kosztów pracy przez przedsiębiorstwa [Halley 2010]. Stawiana jest teza, że wpływa to następnie na obniżoną konsumpcję, przez co powstaje paradoks zamkniętego koła i gospodarka nie ma możliwości pełnego rozwoju.

Roboty są wokół nas

Zjawisko robotyzacji najsilniej można zaobserwować w przemyśle wojskowo-obronnym, zwłaszcza Stanów Zjednoczonych. Zamówienia składane przez sektor militarny znacząco wpłynęły na rozwój nowego sektora gospodarki, technologii robotycznej. Nastąpiło to w przeciągu dekady, od momentu rozpoczęcia walki z globalnym terroryzmem. Świadczy to o tempie rozwoju tej dziedziny.

Roboty są obecne w dzisiejszej gospodarce i życiu społecznym, nawet jeśli sami ludzie nie dostrzegają ich aktywności. Międzynarodowa Federacja Robotów publikuje dane dotyczące „nasycenia” danej ekonomii robotami – w czołówce są Korea Południowa, Japonia oraz zachodni sąsiad Polski, Niemcy. W krajach tych przypada ok. 300 maszyn na 10 tys. robotników (w Niemczech jest to ok. 260 robotów). Średnia światowa wynosi 55, dla Polski wskaźnik ten osiągnął liczbę 14. Rynek jest wciąż dynamiczny – w 2011 r. wzrost ilość kupowanych robotów wynosił 38% [Gazińska, Mojsiewicz 2012]. Roboty są wykorzystywane przede wszystkim w przemyśle motoryzacyjnym, z tego względu Polskę można uznać w tym obszarze za kraj zacofany.

Eksperci zajmujący się działalnością gospodarczą w branży technologii robotycznej prognozują, że  na skutek rozwoju umiejętności robotów aż 10% pracowników sektora usługowego w USA może stracić pracę [Saylor 2012]. Wyraźnie widać, że zjawisko robotyzacji nie ogranicza się jedynie do nisko wykwalifikowanych zasobów roboczych i dotyczy ogółu społeczeństwa.

Dzisiejszy rozwój zaawansowanej technologii w sektorze produkcyjnym i usługowym można porównać do zmian, jakie zaszły w rolnictwie na początku XX wieku wskutek powszechnej mechanizacji. Wówczas w branży rolniczej zatrudnionych było 41% Amerykanów, dzisiaj jest to poniżej 2% [Brynjolfsson, McAfee 2011]. Nie można jednak stwierdzić, że spadek zatrudnienia w tym sektorze skutkuje rosnącym bezrobociem, ponieważ istotną rolę odgrywa tutaj produktywność pracy. Dzięki automatyzacji przemysłu wzrosła ona w tym obszarze sześciokrotnie w ciągu stulecia – jeden robotnik w 2005 r. produkował tyle, ile sześciu pracowników w 1910 r.

Analiza empiryczna

Rozwój technologii robotycznej ma pozytywne i negatywne strony.

Robotyzacja gospodarki może pozwolić na usprawnienie kontaktów biznesowych, a tym samym zmniejszenie kosztów prowadzenia działalności gospodarczej. W 2010 Amerykanie wydali 228 mld dolarów na podróże biznesowe. Rynek tzw. robotów teleprezentacyjnych (ang. telepresence robots) był wart w tym czasie ponad 550 mln, ale w 2016 r. jego wartość ma osiągnąć już ponad 13 mld dolarów. Mają one umożliwić bezproblemowe porozumiewanie się dwóch pracowników firmy w oddalonych od siebie lokacjach, a tym samym zwiększyć wydajność pracy i zmniejszyć koszty podróży biznesowych.

Z drugiej strony, prognozowane są zawody, które najsilniej mogą ucierpieć w wyniku rozwoju zaawansowanej technologii. Są to zajęcia, które wymagają istotnych kwalifikacji: farmaceuci, kierowcy, żołnierze, astronauci, opiekunowie dzieci, reporterzy i dziennikarze.

W każdym z tych przypadków firmy i organizacje tj. Google, IBM czy NASA osiągnęły rezultaty, które potwierdzają trend zastępowania człowieka przez maszynę [Aquino 2012].

Krugman [2012] we wspomnianej już analizie powołuje się na wskaźnik kompensacji pracowników, czyli udziału wynagrodzeń w PKB. Jego teoria o wzrastającej roli robotów opiera się na jednym czynniku, przez co nie może jednoznacznie odpowiedzieć, czy jest to faktyczny trend, czy jedynie przypadkowa zbieżność dwóch zjawisk.

W celu odpowiedzi na tak postawiony problem przez Krugmana przeprowadziłem analizę z wykorzystaniem większej liczby czynników tj.:

• wydajność pracy (procentowa zmiana rok do roku),

• wydatki na środki trwałe brutto (wartości nominalne zamienione na procentową zmianę rok do roku),

• poziom bezrobocia (w ujęciu procentowym, dane nie dostosowane sezonowo),

• dochód narodowy brutto (wartości nominalne zamieniona na procentową zmianę rok do roku),

• PKB per capita (wartości nominalne zamienione na procentową zmianę rok do roku).

Dwa ostatnie wskaźniki są miernikami, jak mieszkańcy danego kraju zwiększają swój dochód – pierwszy indykator jest lepszy z tego względu. Drugi znalazł się, ponieważ jest miarą popularniejszą. Wydajność pracy mierzona w skali rocznej pozwala oszacować, czy automatyzacja i mechanizacja przyczynia się do utrwalenia trendu wzrostowego (z tego względu została wybrana skala procentowa liczona do poprzedniego roku, a nie do pierwszego roku objętego badaniem). Wydatki na środki trwałe są interesującym wskaźnikiem, który może sugerować, w jakim tempie zwiększa się robotyzacja (przy uznaniu tezy o upowszechnieniu się robotów). Poziom bezrobocia nie został dostosowany sezonowo. Do analizy została wybrana największa gospodarka świata, Stanów Zjednoczonych Ameryki. Badanie objęło lata 1972-2011. Obrobione dane przedstawione są w Dodatku A na końcu poniższej pracy.

Zamieszczony wykres (Wyk.1) nie potwierdza tezy, by od lat 70. roboty wygrywały konkurencję na rynku pracy z ludźmi oraz obniżały dochód i konsumpcję (ma być to jeden z pierwszych negatywnych skutków upowszechnienia się na rynku pracy robotów). Wydatki na środki trwałe zwiększały dochód narodowy brutto i PKB per capita, ale nie wpływały znacznie na wydajność pracy. Prognozowane w następnych dekadach zmiany na rynku pracy wskutek rozwoju technologii robotycznej nie znajdują potwierdzenia w zaobserwowanych do tej pory trendach historycznych.

 

wykres 1

 

Wyk. 1 Wartość wybranych wskaźników w ujęciu procentowym w skali rocznej dla USA

 

25

20

15

10

5

0

-5

-10

-15

-20

 

 

Wydajność pracy

Dochód narodowy brutt

Wydatki na środki trwałe brutt

PKB per capita

Bezrobocie

 

Źródło: opracowanie własne na podstawie [Eurostat 2013]

Analiza historyczna przedstawiona powyżej nie wskazuje na to, by zjawisko automatyzacji i robotyzacji wpływało w znacznym stopniu na gospodarkę, zwłaszcza sektor przemysłu. Niektóre zmiany na poziomie makrostrukturalnym są jednak zauważalne w dużych odstępach czasu, w związku z czym warto skupić się również na pojedynczym podmiocie jako studium przypadku.

Najważniejszą kwestią w tej metodzie jest wybór odpowiednich podmiotów, które zostaną poddane analizie. W poniższej pracy jest to problem o tyle utrudniony, że proces automatyzacji i robotyzacji nie jest wyraźnie zarysowany jako samodzielna dziedzina, ale traktowany jako część zwiększania wartości firmy przez inwestycje i innowacje.

Do studium przypadku została wybrana firma motoryzacyjna General Motors, funkcjonująca na całym świecie z siedzibą w Detroit. Obecnie jest to globalny koncern przemysłowy, jednak produkcja aut wciąż odgrywa istotną rolę w działalności przedsiębiorstwa. Wybór ten został uzasadniony trzema przesłankami:

• General Motors należy do sektora przemysłowego, w tym branży motoryzacyjnej, w którym następuje szybsza automatyzacja i robotyzacja niż w pozostałych sektorach i branżach,

• firma od kilku dekad prowadzi prace nad technologią robotyczną i wdraża automatyczne roboty produkcyjne,

• jest to jedna z największych i najbardziej innowacyjnych firm na świecie.

Do studium przypadku zostały wykorzystane dane finansowe General Motors w postaci dwóch pozycji z dostępnego zestawienia finansowego (obejmującego okres pomiędzy grudniem 2009 i czerwcem 2012) tj. środki trwałe, majątek i nieruchomości (ang. property net) oraz składka emerytalna (ang. pensions). Wartości obu pozycji zostały przedstawione na wykresie (Wyk.2).

 

wykres 2

 

Wyk. 2 Wartość środków trwałych, majątku i nieruchomości oraz składek emerytalnych w firmie General Motors pomiędzy grudniem 2009 i czerwcem 2012

 

0

5000

10000

15000

20000

25000

30000

 

grudzień 2009

czerwiec 2010

grudzień 2010

czerwiec 2011

grudzień 2011

czerwiec 2012

 

Środki trwałe,

majątek,

nieruchomości

Składka emerytalna

 

Źródło: opracowanie własne na podstawie [General Motors 2013]

 

Lata 2009-2012 to dla branży motoryzacyjnej czas kryzysu, w którym nastąpił spadek sprzedaży, a tym samym produkcji, samochodów. General Motors była jedną z firm, która potrzebowała wsparcia rządu amerykańskiego, aby przetrwać na rynku. W czasie recesji firmy motoryzacyjne zostały zmuszone do poszukiwania nowych sposobów tańszej produkcji, w związku z czym rozpoczęły inwestowanie w technologię robotyczną, która po poniesieniu kosztów instalacyjnych, nie wymaga dalszych obciążeń. Z tego powodu istotne jest zaobserwowanie, jak w wybranym przypadku, firmie General Motors, kształtowały się trendy.

Zamieszczony wykres (Wyk.2) pozwala stwierdzić, że teza o zwiększaniu wydajności produkcji poprzez zastąpienie pracowników automatycznymi robotnikami jest wysoce prawdopodobna. Od grudnia 2009 r. następuje stopniowy spadek opłacanych składek emerytalnych („dołek” pomiędzy czerwcem 2010 i 2010 r. wynika z wdrożenia antykryzysowych programów naprawczych). Jednocześnie od 2010 r. zauważalny jest silny wzrost, zwiększający posiadany przez przedsiębiorstwo kapitał produkcyjny, wyrażający się w środkach trwałych, majątku i nieruchomościach. W czerwcu 2012 r. oba trendy skrzyżowały się po raz pierwszy.

Wczoraj offshoring, dziś reshoring

W ostatnich 20 – 30 latach wysokie koszty pracy w krajach rozwiniętych zmusiły producentów do offshoringu, przenoszenia produkcji do państw, gdzie dostępna była tańsza siła robocza. Światowa recesja, zapoczątkowana przez kryzys amerykański i kontynuowana przez kryzys europejski, spowodowały osłabienie tego zjawiska i pojawienie się odwrotnego trendu, czyli reshoringu. Coraz więcej przedsiębiorstw przenosi z powrotem swoje zakłady produkcyjne do krajów rozwiniętych ze względu na rosnące koszty pracy w tzw. emerging states i koszty transportu z nich na rynki docelowe. Rozwój zaawansowanej technologii robotycznej pozwala firmom przemysłowym ograniczyć wysoki koszt pracy poprzez zastąpienie robotnika automatycznym robotem.

Poniższa publikacja była próba przyjrzenia się wpływowi technologii na rynek pracy, dokładnie związku pomiędzy rezultatami pracy a robotyzacją. Z pracą człowieka wiąże się wiele zagadnień m.in. wydajność, uzyskany dochód bezpośredni (w postaci pensji) i pośrednio w postaci składki emerytalnej. Z kolei zjawisko robotyzacji może być mierzone jako wartość nakładów inwestycyjnych czy zwiększenie środków trwałych w firmie.

W artykule zostały przyjęte dwa problemy badawcze, które wymagały opisu, opracowania metodyki analizy i weryfikacji tez. W pierwszym przypadku dotyczyło ono wpływu robotów na gospodarkę, pośrednio na rynek pracy, skutkującym obniżeniem się dochodu i PKB per capita. Analiza wybranych czynników rozwoju makroekonomicznego w ujęciu historycznym nie potwierdziła tych tez. Również brak jest podstaw do uznania związku pomiędzy rozwojem automatyzacji przemysłowej i usługowej a wzrostem bezrobocia. Oba zjawiska zachodziły do tej pory w sposób generalnie od siebie niezależny.

Na poziomie mikrostrukturalnym przeprowadzone zostało nieskomplikowane studium przypadku światowego koncernu przemysłowego, firmy funkcjonującej również w branży motoryzacyjnej, General Motors. Analiza pozycji ze sprawozdań finansowych potwierdza tezę o reshoringu. Przedsiębiorstwo, posiadające dużo doświadczenia w rozwoju technologii robotycznej, ogranicza koszty związane z pracą (wyrażające się m.in. w płaconych składkach emerytalnych) na rzecz zwiększania kapitału produkcyjnego w postaci zautomatyzowanych robotów. Może to budzić obawy o podstawy ożywienia gospodarczego w Ameryce, za którym nie podąża wzrost ilości miejsc pracy. Z drugiej strony roboty są jednym ze sposobów na wypełnienie luki w zasobach ludzkich, wynikającej ze starzenia się społeczeństw krajów rozwiniętych.

Podsumowując, rozwój zaawansowanej technologii może wpływać na poziomie mikroekonomicznym na sytuację pracowników, jednak zjawisko to jest na wczesnym etapie rozwoju, by móc jednoznacznie wywnioskować o jego wpływie na stan gospodarki. Nie ulega wątpliwości, że w obecnej dekadzie robotyzacja stanie się jednym z najważniejszych tematów, również w dziedzinie ekonomii.

Rafał Bill

Autor jest doktorantem Uniwersytetu Ekonomicznego w Krakowie, prowadząc badania w zakresie innowacji i klastrów.

admin

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *