Smart City po polsku

10 smartcity po polsku

Studium katowickiego przypadku

Co oznacza termin „inteligentne miasto”? Trudno na to pytanie udzielić jednoznacznej odpowiedzi. Tak czy inaczej brzmi nieźle. Polskie miasta ustawiają się po ten zaszczytny tytuł.

Inteligentne miasta to nowy, coraz bardziej popularny paradygmat w rozwoju miejskim. Dziś miasto ma być nie tylko przyjazne dla jego mieszkańców, ale ma być wręcz inteligentne, cokolwiek by to znaczyło. Dla firm technologicznych oznacza to możliwość rozwiązywania problemów miasta za pomocą technologii, najlepiej ich technologii.

Co znaczy smart?

IBM – firma, która z hasła „Smart” uczyniła swoje credo biznesowe, chce zastosować w kilku najważniejszych obszarach codziennego życia miejskiego – jak ruch uliczny, bezpieczeństwo miast, zużycie energii, wody czy edukacja – zaawansowane technologie przekazywania informacji, aby udoskonalić funkcjonowanie miast na całym świecie.

Na świecie nie ma jeszcze w pełni inteligentnego miasta, co przyznają sami eksperci IBM, natomiast poczyniono już pierwsze kroki, które pokazują, że idziemy w „inteligentnym” kierunku.

W Singapurze i Brisbane już wykorzystuje się inteligentne systemy do zmniejszenia natężenia ruchu drogowego i związanego z tym zanieczyszczenia powietrza. Administracji bezpieczeństwa publicznego w Nowym Jorku udaje się nie tylko karać przestępców i reagować w krytycznych sytuacjach, ale również odpowiednio wcześnie zapobiegać zagrożeniom. Ogromny szpital w Paryżu pracuje nad zintegrowanym zarządzaniem opieką medyczną, które umożliwi śledzenie każdego etapu pobytu pacjenta w szpitalu. We Włoszech, w Teksasie i na Malcie stosowane są inteligentne przyrządy pomiarowe, które dbają, by sieć energetyczna była bardziej stabilna, wydajna i lepiej przygotowana na wprowadzenie odnawialnych źródeł energii i pojazdów z napędem elektrycznym. W jednym z wielkich miast w USA działa zautomatyzowany system, który pomaga lokalizować szkoły o niższym poziomie nauczania, usprawniać ich organizację i ułatwiać uczniom dostanie się na studia wyższe. Inteligentne zarządzanie gospodarką wodną w dorzeczach rzek Paragwaj i Parana na terenie Brazylii przyczynia się do poprawy jakości wody, z której korzysta 17 milionów mieszkańców aglomeracji Sao Paulo.

Pierwszym w pełni inteligentnym miastem na świecie ma być Masdar, miasto budowane od podstaw w pobliżu Abu Dhabi w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Jego planiści współpracują z najwybitniejszymi naukowcami, inżynierami i wizjonerami, aby stworzyć połączone ze sobą systemy i zarządzać nimi za pośrednictwem zintegrowanego miejskiego centrum sterowania.

Miasta, które już wykorzystują założenia modelu Inteligentnych Miast opracowanym przez IBM (Starter Cities) to między innymi: San Francisco, Dallas, Waszyngton, Chicago, Oslo, Londyn, Bordeaux, Amsterdam, Sztokholm.

IBM nie jest jedyną firmą technologiczną, która chce uczynić miasta „smart”. Niedawno japońska firma Panasonic, wraz z ośmioma innymi przedsiębiorstwami, poinformowała o planach budowy ekologicznego miasta. Projekt o nazwie „Fujisawa Sustainable Smart Town” zaprezentuje światu model kompleksowych rozwiązań ekologicznych firmy Panasonic, zastosowanych w praktyce w japońskim mieście. Zdobyte w ten sposób doświadczenie zostanie wykorzystane również poza granicami tego kraju. Podobne ambicje mają Rosjanie. Kosztem 6 miliardów dolarów na 400 hektarach, nieopodal Moskwy ma powstać miasto dla 35-40 tysięcy mieszkańców, złożone z pięciu mniejszych osiedli (każde będzie miało swoją naukową `specjalizację`), ułożonych wzdłuż długiego na 5km bulwaru. Skołkowo ma być połączone ze stolicą za pomocą autostrady oraz linii szybkiej kolei. Na terenie samego miasteczka będzie się można poruszać tramwajem, rowerem lub pieszo. Energii budynkom dostarczą panele słoneczne, elektrownie wiatrowe i pompy ciepła – osada ma być pod tym względem samowystarczalna.

 

Współczesne smart Katowice

W Polsce nie tylko nie ma miasta „smart”, a nawet w żadnym z nich nie ma poszczególnych rozwiązań tego typu. Toczą się wokół tego tematu jedynie dyskusje.

Katowice, jako pierwsze miasto w Polsce ma szanse dołączyć do ekskluzywnego klubu Inteligentnych Miast  – takie przynajmniej nadzieje w mieszkańcach stolicy województwa śląskiego wzbudziła wizyta ekspertów IBM w Katowicach jaka miała miejsce przed dwoma laty. Katowice były pierwszym miastem w Polsce biorącym udział w Programie IBM Executive Service Corps. Jest to program wolontariatu pracowniczego, w ramach którego IBM wysyła na miesięczne misje swoich czołowych menedżerów, aby ci, pracując nieodpłatnie, dzielili się swoją wiedzą i doświadczeniami, wspierając miasta i aglomeracje w rozwiązaniu najbardziej palących problemów społecznych. Określenie ‘wolontariat’ jest tu, oczywiście, nieco na wyrost, ponieważ IBM zbiera w wizytowanych miastach określoną wiedzę na temat występujących problemów, a następnie rekomenduje własne rozwiązania, oczywiście już odpłatne.

– Kluczem do rozwiązania wielu problemów dotykających miasta jest zrozumienie ich systemowej natury. Musimy przestać skupiać się na pojedynczych problemach, takich jak budowa nowego mostu, poszerzenie drogi, czy monitorowanie ruchu drogowego. Zamiast tego powinniśmy analizować zależności znacznie szerzej dostrzegając powiązania miast ze służbą zdrowia, zarządzanie gospodarką wodną, energią czy transportem. Kiedy spojrzymy z dalszej perspektywy na to, jak żyje się i pracuje w miastach, będziemy mogli powiedzieć, co jest potrzebne aby żyło nam się lepiej – mówiła podczas wspólnej konferencji z władzami Katowic Anna Sieńko Dyrektor Generalna IBM Polska.

Przedwojenne smart Katowice

Marzeniem władz Katowic jest to, by miasto wróciło do dawnej świetności z okresu międzywojennego. Katowice w 1922 r. liczyły zaledwie 48 tys. mieszkańców, ale już po 9 latach liczba mieszkańców wzrosła do 160 tys. mieszkańców. To efekt rezolucji o utworzeniu „wielkich” Katowic. Miasto urosło nie tyle za sprawą włączenia sąsiadujących miejscowości, ale przede wszystkim przez dynamiczną rozbudowę. W tym czasie porównywalne inwestycje miały miejsce jedynie w Gdyni, dla której handicapem był nie tylko dynamiczny rozwój gospodarczy, ale także rywalizacja polityczna z Niemcami. Katowice miały być wizytówką polskiej części Górnego Śląska, Gdynia przeciwwagą dla mocno zgermanizowanego Gdańska.

Rozmach, z jakim ówcześni architekci projektowali gmachy w Katowicach miał znamionować rozwój polskiej części Górnego Śląska, jego postęp gospodarczy, społeczny naukowy i kulturalny. Władze Katowic przy budowie osiedli mieszkaniowych sięgały do najnowocześniejszych wzorców europejskich, do których nie odwoływano się w innych miastach polskich. Synonimem tych zmian była budowa najwyższego w Polsce wieżowca przy ulicy Żwirki i Wigury, który do dziś nosi nazwę „drapacz chmur. Budynek nawiązywał do amerykańskiego stylu w architekturze, nazwanego „scyscrapers”. Został on wybudowany jako budynek mieszkalny dla kadry naukowej Śląskich Technicznych Zakładów Naukowych, największej szkoły technicznej w przedwojennej Polsce. W jej murach do dziś znajduje się część Politechniki Śląskiej. W Katowicach wybudowano pierwszy w Polsce sztuczny tor łyżwiarski „Torkat” i wiele innych obiektów użyteczności publicznej, którym można by dopisać „naj”. Funkcjonalność i estetyka budynków przedwojennych Katowic do dziś wzbudza entuzjazm architektów.

„Wielkie” Katowice była to jednak szeroko zakrojona operacja urbanistyczna. Śródmieście Katowic zostało świetnie skomunikowane z poszczególnymi dzielnicami, zarówno pod kątem transportu drogowego jak i szynowego (tramwaje i kolej). Mało tego, w Katowicach powstało lotnisko pasażerskie obsługujące regularne loty pasażerskie do Warszawy.  Dodatkowo miasto zyskało najnowocześniejsze na ów czas linie telekomunikacyjne. Przedwojennym Katowicom znacznie bliżej było do przymiotnika „smart” niż współczesnej stolicy Górnego Śląska.

Dziś, dawne atuty regionu, jak przemysł ciężki, często zamiast pomagać – przeszkadzają, głównie w zmianie wizerunku, choć trzeba uczciwie przyznać, że Katowice starają się zmienić swój image i całkiem nieźle to wychodzi stolicy Górnego Śląska. W ostatnich latach władze miasta wydały miliony złotych na przygotowania do finału konkursu na Europejską Stolicę Kultury 2016, która ostatecznie znajdzie się we Wrocławiu. Nie zmienia to faktu, że w Katowicach odbywają się ważne imprezy kulturalne jak np. Off Festiwal czy Festiwal Tauron Nowa Muzyka.

Smart podpowiedzi

– Wszystkie nasze spotkania w Katowicach umocniły nas w przekonaniu, że to miasto oraz otaczający je region mają bogatą kulturę, mieszkańców z mocnym poczuciem przynależności do regionalnej wspólnoty  – mówił na zakończenie misji Mickey Iqbal z działu usług Global Technology Services, IBM.

Z kolei Andrew Fairbanks, Partner i Lider ds. Szkoleń dla Sektora Publicznego w Dziale Doradztwa Biznesowego w IBM (uczestnik pierwszej misji) zauważył, że to co już dziś wysoko pozycjonuje miasto i region to: jakość planowania przestrzennego, inwestycje, infrastruktura, koncepcja aglomeracji i odpowiedzialne zarządzanie finansami. – Widzimy możliwość bardzo efektywnego wzrostu, chociaż oczywiście są również obszary wymagające dalszego rozwoju – dodał Faribanks.

W wypowiedziach ekspertów IBM dało się wyczuwać sporo kurtuazji dla gospodarza. Jeśli pojawiała się krytyka to mocno zawoalowana.

Eksperci koncernu IBM pracowali w dwóch zespołach. Pierwszy, który odwiedził Katowice i region w maju 2010 r., skoncentrował się na identyfikacji szans. Drugi zespół, który zagościł dwa miesiące później wypracował rozwiązania dotyczące trzech głównych dziedzin, ukrytych pod hasłami: miasto biznesu i kultury, dobre planowanie miasta oraz miasto innowacji cyfrowej. Zalecili oni władzom Katowic opracowanie m.in.  planu rozwoju gospodarczego i zintegrowanego planu transportu, uatrakcyjnienie oferty inwestycyjnej, wzmocnienie zaufania mieszkańców i skoordynowanie usług dla mieszkańców.

Według specjalistów IBM, dążąc do miana miasta biznesu i kultury, Katowice i aglomeracja powinny stworzyć plan rozwoju gospodarczego, poprawić swój marketing, wzmocnić zaufanie mieszkańców, jasno określić swoją markę i lepiej dostosować ofertę do potrzeb inwestorów, wskazując m.in. na istniejącą infrastrukturę biznesową, zalety zasobów ludzkich i zaplecza kulturalnego.

Wśród problemów związanych z planowaniem miasta, zespół wskazał m.in. na brak zintegrowanego systemu transportu, ujmującego komunikację nie tylko w ramach Katowic, ale całej aglomeracji, brak inteligentnego systemu zarządzania ruchem, a także nieskoordynowanie świadczonych przez miasto usług. Prócz tego można poprawić funkcjonalność działającego już systemu kryzysowego, rozszerzając go o kolejne funkcje.

Z kolei realizując innowacje wykorzystujące nowoczesne technologie, Katowice i metropolia powinny zacząć od poprawy wymiany informacji między urzędami publicznymi a otoczeniem, zintegrować obieg informacji między wieloma komórkami i jednostkami samorządu, a także rozważyć utworzenie rady zaawansowanych technologii i wykorzystanie narzędzi dla tworzenia cyfrowych społeczności.

Prezydent Katowic, pytany czy miasto będzie w stanie sprostać finansowo i organizacyjnie ofercie produktów koncernu w dziedzinach wskazanych przez ekspertów, odparł, że nie chce koncentrować się na produktach, a na dalszych krokach samorządu.

– Wnioski, które płyną z oceny ekspertów, na pewno w znacznej mierze będą wdrażane i myślę, że miasto finansowo sobie z tym poradzi – wskazał Uszok.

W Katowicach, które nie mają nawet planu zagospodarowania przestrzennego, brzmi to jak nieosiągalne marzenie – dostało się od razu prezydentowi Katowic od miejscowych dziennikarzy.

„Specjaliści z IBM proponują, by w mieście zbudować Inteligentny System Zarządzania Ruchem. Zdaniem prezydenta to konieczne i po przebudowie centrum taki system powinien w Katowicach działać. To rzeczywiście bardzo dobry pomysł, ale w poniedziałek radni na wniosek władz Katowic zmniejszą wydatki miasta m.in. o 3 mln zł z powodu „rezygnacji z realizacji zadania” o nazwie… ‘Studium wykonalności dla zintegrowanego systemu zarządzania ruchem drogowym w Katowicach’. Jednego dnia prezydent mówi: fajny pomysł, a drugiego z niego po cichu rezygnuje! Gdzie tu sens, gdzie logika?” – komentował wizytę IBM w Katowicach jeden z miejscowych publicystów, który od dłuższego czasu „drze koty” z prezydentem Katowic.

Po dwóch latach od wizyty ekspertów IBM  przycichł temat inteligentnych systemów zarządzania miastem, a przynajmniej niewiele się o nich mówi, choć niewykluczone, że rozmowy trwają, ale żadna ze stron nie wypowiada się na ten temat.

Smart przebudowa?

Piotr Uszok zabierając się za największą przebudowę Katowic od czasów Gierka (w tym celu odwiedził nawet amerykańskie Denver, by podglądać pewne rozwiązania stosowane przy tego typu operacjach) wcześniej czy później musiał znaleźć się pod ostrzem krytyki nie tylko lokalnych dziennikarzy, ale także architektów (oczywiście, nie wszystkich), którzy bacznie i z coraz większym niepokojem przyglądają się wielkiej przebudowie centrum miasta.

W 2006 roku katowicki Urząd Miasta wraz z lokalnym oddziałem Stowarzyszenia Architektów Polskich ogłosił konkurs na koncepcję urbanistyczną centrum. Najszersze uznanie znalazła koncepcja architekta Tomasza Koniora zakładająca przebudowę strefy Rondo – Rynek. Gruntownie przebudowana zostanie główna ulica miasta, aleja Korfantego oraz Rynek. Miasto rozpoczęło właśnie realizację I etapu przebudowy rynku, który do tej pory bardziej przypominał węzeł komunikacyjny niż główny plac miejski. Pasażerów podróżujących koleją przywita zaś i to już wkrótce nowy dworzec i Galeria Katowicka (które powstaną w miejscu starego obiektu z lat 70., który uchodził za jeden z najciekawszych przykładów „brutalizmu” w architekturze). Powstaną też nowe siedziby Muzeum Śląskiego i Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, Międzynarodowe Centrum Kongresowe, gruntownej renowacji został już poddany Spodek, czyli popularna hala sportowo-widowiskowa. To też w jakiejś mierze tłumaczy zainteresowanie jakim cieszą się Katowice wśród takich gigantów jak IBM. Przy wielkiej budowie wydatek na specjalistyczne systemy informatyczne jest tylko dodatkiem, niczym zakup sprzętu AGD do nowego domu.

Znany katowicki architekt Robert Konieczny, który nie ukrywa dezaprobaty dla polityki władz Katowic, napisał jeszcze przed ostatnimi wyborami samorządowymi, list otwarty do prezydenta miasta. Pisał on m.in.:

Zmieniające się wersje ścisłego centrum, planowane zwężanie, a później zaskakujące rozszerzanie alei Korfantego, pomysły na dwupasmowe i dwukierunkowe drogi Mickiewicza i Moniuszki (na moje pytanie „dokąd one prowadzą?” Krzysztof Rogala, koordynator i pełnomocnik prezydenta Katowic do przebudowy Rondo – Rynek, odpowiedział, że nie wie, bo on zajmuje się tylko tym fragmentem miasta), tunel pod rynkiem i jego likwidacja, kolejne wersje rynku to po prostu klasyczne przykłady, które można mnożyć, jak nie należy projektować miasta. W ten sposób można zarządzać niewielką wsią, ale nie stolicą aglomeracji. Dlatego po raz kolejny pytam, gdzie jest architekt miejski, gdzie biuro planowania przestrzennego, które bezustannie pracowałoby nad rozwojem Katowic? SARP i Izba Architektów już trzy lata temu wystosowali do prezydenta list z zapytaniem w tej sprawie. Niestety, pozostał on bez odpowiedzi!

Efekty tej amatorszczyzny, niestety, widać już gołym okiem – wyludniające się centrum miasta, martwa ulica Mariacka, Silesia City Center i jej wpływ na umieranie handlu w mieście, południowe dzielnice zapełnione nowymi mieszkaniami, ale odcięte komunikacyjnie od miasta, bez właściwej infrastruktury w postaci nowych szkół, przedszkoli, przychodni zdrowia, itd. W ostatnich 10 latach jedyna dobra rzecz, jaka powstała w Katowicach, to układ drogowy w kierunku wschód – zachód, jednak nie zawdzięczamy go Piotrowi Uszokowi. Wynikało to z decyzji rządowych, a pieniądze pochodziły z budżetu państwa.

W świetle toczącej się wówczas kampanii wyborczej łatwo było zarzucić Koniecznemu działania stricte polityczne. Jednak już po czasie, widać, że nie był to głos pozbawiony argumentów.

W cieniu Spodka powstają dziś fantastyczne obiekty jak Muzeum Śląskie, Centrum Kongresowe, Siedziba Narodowej Orkiestry Symfonicznej Polskiego Radia, których entuzjastą jest sam Konieczny.

Powstają one w wyniku konkursu, wyboru najciekawszych projektów. Tworzyły by one zgrabną, estetyczną całość, gdyby nie okazało się, że trzeba zbudować też w tym miejscu parking. Wybór padł na wielki budynek, długi na 160 m, wysoki na 25 m. Nikt wcześniej nie pomyślał o tym, że taka wielka kubatura zrujnuje architektoniczne wysiłki na rzecz wspomnianych obiektów. Niestety, wygrał najtańszy projekt. Już dziś wielu śląskich architektów śmieje się, że budynek NOSPR będzie budką parkingową dla tego wielopoziomowego parkingu.

– Jest to okrutny brak świadomości, ręce mi opadają – podkreśla Konieczny. – Wielkim dramatem jest to, że żyjemy w tak wielkiej aglomeracji, gdzie nikt nie myśli o spójnym projektowaniu miasta. Kolej koleją, transport drogowy transportem drogowym, handel handlem. Każdy myśli i działa na własną rękę. Na zachodzie duże miasta i aglomeracje mają biura projektowe, które wpływają na plany urbanistyczne, które korygują to, co nie jest spójne z całością. U nas jest jak jest.

Piotr Uszok przekonuje jednak, że czas będzie działał na rzecz Katowic i jego koncepcji: Musimy się pomęczyć jeszcze cztery czy pięć lat, żeby uporządkować centrum, ale też zakres inwestycji jest niesamowity. Żadne ze śląskich miast nie prowadzi publicznych inwestycji zlokalizowanych w ścisłym centrum za kwotę 1,5 miliarda złotych.

Czas więc pokaże, kto w tej dyskusji ma rację. Wówczas okaże się też, czy Katowice wybiją się na „smart”. Tymczasem w cieniu wielkich inwestycji komunalnych w niedalekim sąsiedztwie centrum Katowic powstaje prywatna inicjatywa, która faktycznie może być zaczątkiem budowy Smart City Katowice.

Na ponad 40 hektarach powstaje dziś nakładem Górnośląskiego Parku Przemysłowego wzorcowa dzielnica – umownie nazwana nomen omen Smart City – nowa przestrzenna struktura całej dzielnicy, wraz z proponowanymi proekologicznymi i energooszczędnymi rozwiązaniami inżynieryjno-infrastrukturalnymi, podporządkowana jest wizji i idei Smart City, największego tego typu przedsięwzięcia w regionie śląskim. Ta wzorcowa dzielnica powstaje w miejsce dawnej Huty Silesia, wielkiego kombinatu na pograniczu Wełnowca i Siemianowic. Huta została wyłączona z eksploatacji w latach 80-tych XX wieku ze względu na ogromną uciążliwość dla środowiska naturalnego. W sierpniu 2005 r. wysadzona w powietrze z powodu zniszczeń spowodowanych przez złomiarzy oraz wykreśleniu jej z rejestru zabytków.

W 2010 r. w tym miejscu ruszyła budowa pierwszego w Polsce biurowca energooszczędnego wykorzystującego tzw. system tri generacji, polegając na tym, iż budynek zasilany gazem sam sobie produkuje prąd elektryczny, ciepło i chłód. Budynek ma zużywać o połowę mniej energii niż porównywalne obiekty biurowe klasy A. Inteligentny budynek oszczędzać będzie nie tylko energię, ale i wodę, gdyż do celów użytkowych wykorzystywana będzie tzw. deszczówka, a to tylko jeden z wielu elementów smart tego obiektu. W bezpośrednim sąsiedztwie oddanego właśnie do użytku biurowca Goeppert-Mayer (nazwany na cześć noblistki pochodzącej z Katowic) w najbliższych latach powstaną kolejne biurowce – Stern, Alder, Bloch (pozostali nobliści pochodzący z Górnego Śląska). Obok budynków biurowych na terenie dawnej cynkowni mają powstać zielone osiedla mieszkaniowe oraz obiekty komercyjne, wszystkie budowane zgodnie z ideą zrównoważonego budownictwa.

Wszyscy chcą być smart

Tomasz Chomicki, Sales Team Leader odpowiedzialny, za zespół sprzedaży do Sektora Publicznego w IBM Polska, podkreśla, że  coraz więcej polskich miast jest zainteresowanych koncepcją „Smarter City”, a przedstawicie zarządów metropolii coraz częściej wykazują zainteresowanie poszczególnymi rozwiązaniami IT. W pierwszej kolejności pojawiają się systemy rozwiązujące problem transportu i komunikacji miejskiej

Samorządowcy, chcąc rozładować korki, zaczęli myśleć poważnie o inteligentnych systemach transportowych (pisaliśmy na ten temat w teberii nr 5). Gminy Trójmiasta realizują właśnie budowę systemu, którego robocza nazwa to Tristar. Pierwsze efekty pracy systemu kierowcy odczuć mają w Gdańsku już w październiku. Z kolei w Gdyni, system ma wystartować po Nowym Roku.

Swoje systemy budują też Poznań, Bydgoszcz i Lublin. Zainteresowaniem miast zaczynają się także cieszyć rozwiązania, dotyczące inteligentnych sieci energetycznych, czyli tzw. smart grid. Pilotażowe projekty z zakresu smart grid będą wkrótce wdrażane w 7 miastach Polski, w tym w Małopolsce – w Nowym Sączu i prawdopodobnie w Tarnowie. Natomiast prekursorami smart grid w zarządzaniu energią w Polsce są Bielsko-Biała i Częstochowa.

Kompleksowe podejście do problemu pojawia się póki co na papierze. W budżecie Krakowa na 2010 r. na koncepcję smart city przeznaczono 100 tys. zł*. Wspomniana kwota starczy jedynie na opracowanie koncepcji inteligentnego miasta. Kraków zapłaci za coś, co Katowice już dostały, ale czy to przybliży jednych czy drugich do „Smart”? Bo czy ktoś wie, co dla inteligentnego miasta jest kluczowe? Może „smart” władza?

*Najnowszym pomysłem władz Krakowa na realizację koncepcji smart city jest rewitalizacja krakowskiej dzielnicy Nowa Huta. Niedawno został rozstrzygnięty konkurs na projekt urbanistyczny. Pierwsze miejsce zdobyła praca Biura Projektów Urbanistyki i Architektury ARCA z Gliwic i zespół architektów pod kierownictwem Michała Stangela. Realizacja koncepcji nowej ekologicznej dzielnicy mieszkaniowo-usługowej nazwanej roboczo „Nowy Kraków” to jak ocenił prezydent Krakowa Jacek Majchrowski koszt sięgający kilku miliardów złotych, dlatego jego zdaniem, jest to projekt na kilka lat. Miasto zamierza wystąpić o fundusze unijne na rozwój tej części miasta.

<strong>Jacek Srokowski

admin

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *