Wielki odwiert

13e

Czy w Polsce nastanie epoka gazu łupkowego? Czy może stać się tak,że w Polsce powtórzy się sytuacja, z którą Amerykanie mieli do czynienia zaledwie 10 lat temu?

13 wielki odwiertWtedy to Stany Zjednoczone stały przed n i ewe s o ł ą perspektywą zostania jednym z najwi ę k s z y c h na świecie importerów skroplonego gazy ziemnego (LNG). Na ratunek przyszła, a jakże, innowacja – tym razem w postaci dwóch technik wiertniczych – kruszenia (szczelinowania) hydraulicznego oraz wiercenia poziomego. To otworzyło wrota do nowych, niekonwencjonalnych złóż gazu, z którego większość to gaz uwięziony w formacjach łupkowych. Jak za sprawą czarodziejskiej różdżki sytuacja na rynku energetycznym w USA uległa przemianie. W ten sposób na przestrzeni zaledwie kilku lat udział gazu łupkowego wzrósł w ogólnej produkcji gazu z 1 % do 20% w chwili obecnej, a w 2035 r. gaz łupkowy ma stanowić aż 50% gazu produkowanego w Ameryce. A to nie wszystko. Za sprawą tak dużej ilości produkowanego gazu Stanom Zjednoczonym udało się wyprzedzić Rosję na pozycji największego producenta gazu na świecie (USA produkuje obecnie 624 biliony metrów sześciennych [BMS] gazu w porównaniu z 582 produkowanymi w Rosji).

Łupkowa gorączka

Jakby tego było mało w energetycznym krajobrazie producentów i światowego rynku gazu spadek zapotrzebowania na LNG spowodował załamanie się jego cen, które sięgnęły rekordowo niską wartość 4 dolarów/mBtu (miliony brytyjskich jednostek cieplnych,1 BTU to ilość energii potrzebna do podniesienia temperatury jednego funta wody o jeden stopień). A to pociągnęło za sobą przekierowanie tras tankowców pływających z ładunkiem LNG na bardziej obecnie zyskowne trasy prowadzące do Europy, a tym samym zburzenie pozycji Gazpromu, który utracił rynek na rzecz tańszego w USA gazu wydobywanego na miejscu. Ze strachu przed widmem pogrążenia się cen rynkowych gazu w otchłani niektóre kraje, jak np. Algieria, wezwały nawet do wprowadzenia skoordynowanych limitów produkcji. „Łupkowa gorączka” rozlewa się obecnie poza granice Stanów Zjednoczonych i zaczyna zalewać Unię Europejską gdzie wydaje się przynosić nadzieję na niezależność energetyczną, miejsca pracy jak również tańsze a zarazem bardziej przyjazne środowisku źródło energii. Tu na szczególną uwagę zasługuje oczywiście Polska, gdzie trwa istny wydzieranie sobie co bardziej obiecujących działek pod przyszłe miejsca odwiertów w pokładach łupków. Nie kto inny jak nasz minister ds. zagranicznych Radosław Sikorski jako jeden z pierwszych zaapelował do Unii Europejskiej o to by poważniej zaczęła rozważać opcję gazu łupkowego jako elementu łamigłówki, która stanowi europejskie bezpieczeństwo i niezależność energetyczna. Należy jednak dobrze wyważyć obraz jaki zdaje się malować przed nami wizja „łupkowej bonanzy”. W Europie kontekst i uwarunkowania są inne. Nie mniej gaz łupkowy ma duże szanse wpłynąć na przyszłość energetyczną Unii Europejskiej, w tym Polski, jako że jego zasoby są duże, dobrze opracowane i co za tym idzie zajmują dużo miejsca w politycznej debacie.

Mitchell Energy dał kopa

13fGaz łupkowy języczkiem uwagi jest od niedawna. Nie oznacza to jednak, że jego historia jest równie krótka. Pierwsze komercyjne odwierty w celu wydobycia go na powierzchnię ziemi miały miejsce już w latach 20. ubiegłego stulecia w stanie Nowy Jork. Do 1980 roku w USA powstało około 10 000 szybów, które produkowały około 4 BMS tego paliwa. Nie mniej „skok technologiczny” przyniosło dopiero opracowanie technologii wiertniczej wprowadzonej pioniersko przez Mitchell Energy w latach 80. ubiegłego stulecia – wspomnianego już wiercenia horyzontalnego oraz kruszenia hydraulicznego („szczelinowania”). Te dwa wspomniane procesy pozwalają na dokonywanie odwiertów do głębokości około 7000 metrów, a następnie zmiany kierunku wiercenia z pionowego na poziomy i kontynuację takiego horyzontalnego odwiertu na długości do 2000 metrów. W taki poziomy odwiert zostaje wprowadzona mieszanka wody, piasku oraz związków chemicznych, które penetrują złoże powodując kruszenie okolicznych łupków i uwalniając uwięziony w nich gaz. Ponieważ w początkowym okresie duże koncerny energetyczne nie były przekonane do potencjału jaki niesie ze sobą gaz łupkowy na rynku tym pojawiło się wielu nowych graczy stosujących tą wtedy jeszcze ryzykowną technikę wydobywczą. Zaczęli oni urastać do miana lokalnych potentatów na rynku wydobycia, skupując coraz większy areał nadający się do rozpoczęcia kolejnych odwiertów w celu pozyskania gazu z najbardziej obiecujących złóż. Wzrostowi popularności gazu niekonwencjonalnego sprzyjało kilka czynników. Pierwszym z nich było szybkie rozpoznanie potencjału jaki niosą ze sobą nowe technologie wydobycia gazu łupkowego i rozparcelowanie dużych połaci ziemi o dużym potencjale wiertniczym na działki w bardzo szybkim tempie. Drugim czynnikiem było ciągłe eksperymentowanie i ulepszanie technik wiercenia wśród grupy niewielkich firm wydobywających gaz z łupków, a to prowadziło do stopniowego obniżania kosztów wydobycia.

Ma to znaczenie o tyle, że każda formacja łupków jest odmienna co powoduje, że proces pozyskiwania gazu musi być ciągle modyfikowany. Trzecim był stosunkowo niewielki sprzeciw względem wydobycia gazu z łupków ze strony lokalnych społeczności. Ta sytuacja była wynikiem małego zagęszczenia populacji na terenach gdzie ma miejsce wydobycie oraz lukratywnych zysków oferowanych przez firmy wydobywcze w zamian za prawo do pozyskiwania surowca. Czwartym jest sytuacja, iż kwestie związane z ochroną środowiska (omówione poniżej) nie wpłynęły jeszcze znacząco na rozwój tego sektora wydobywczego. Piątym czynnikiem jest wykorzystanie istniejących rurociągów oraz dostatek lokalnej infrastruktury pomocnej przy produkcji i dystrybucji gazu łupkowego. Ostatnią kwestią, choć wcale nie najmniej istotną, jest znaczące wsparcie, jakie ma przemysł gazowy ze świata polityki – korzystne opodatkowanie tej działalności sprzyja osiąganiu znacznych dochodów.

Zasoby w górę

W przypadku Stanów Zjednoczonych, podobnie jak Polski, rozwój górnictwa gazu łupkowego znacząco podnosi szacunek zasobów gazu. Jeszcze do niedawna oceniano, że zasoby USA wystarczą na około 30 lat wydobycia. Obecnie ocena ta skoczyła do 100 lat przy obecnym tempie zużycia. Szczególny wzrost produkcji obserwowało się w połowie pierwszego dziesięciolecia naszego wieku. Było to głównie wynikiem stosunkowo wysokich wówczas cen gazu oraz faktu, że działki, na których wydobywa się gaz łupkowy są niejednokrotnie tańsze zarówno w zakresie przygotowanie jak i w samej eksploatacji niż ma to miejsce w przypadku gazu wydobywanego ze złóż konwencjonalnych. Jednak dopiero niedawno zaczęło to wszystko nabierać znaczenia. W połowie 2009 roku, gdy w USA trwała narodowa debata nad problemami sektora energetycznego, politycy zaczęli doceniać znaczenie jaka mogą odgrywać tak pokaźne zasoby gazu łupkowego i jak bardzo mogą one zmienić krajobraz energetyczny Ameryki. Biorąc pod uwagę regulacje związane z ograniczaniem emisji dwutlenku węgla, w kontekście walki ze zmianami klimatu, status gazu ziemnego, w tym ze złóż w pokładach łupków, będzie miał rosnące znaczenie. W związku ze wspomnianymi regulacjami dużo mówi się o wstrzymywaniu kolejnych inwestycji w nowe bloki energetyczne i ciepłownicze opalane węglem. Miejsce węgla ma zastąpić gaz do spółki z energią odnawialną, co w połączeniu z rozwijającym się rynkiem pojazdów o napędzie elektrycznym przyczyni się znacznie do redukcji emisji dwutlenku węgla. Co więcej, sam gaz może być wykorzystywany jako paliwo w transporcie. Stąd nic dziwnego, że gaz przyciąga ostatnio tak wiele politycznej uwagi.

Ekologiczne dylematy

13bGaz łupkowy to jednak nie tylko pozytywy, jak i potencjał rynkowy. Baczną uwagę skupia zwłaszcza jedno z innowacyjnych rozwiązań związane z jego wydobyciem – a mianowicie – kruszenie (szczelinowanie) hydrauliczne. Krytycy tego rozwiązania podnoszą kwestie związane z dużymi ilościami wody zmieszanej z różnymi chemikaliami, wykorzystywane do kruszenia skały, w której znajduje się gaz. Woda ta, ich zdaniem, może przedostawać się do zbiorników wody podziemnej, a tym samym zanieczyszczać studnie i źródła wody pitnej. Przywołuje się przykłady zwierząt hodowlanych, które padły po spożyciu wody zawierającej chlorek potasu jak również skargi mieszkańców terenów wokół szybów, u których pojawiały się wysypki na skórze oraz wymioty powiązane z korzystaniem z wody pobieranej z tego terenu. Sektor wydobywczy twierdzi, że większość szybów, w których ma miejsce kruszenie łupków znajduje się tysiące metrów pod zasobami obecnej w gruncie wody pitnej stąd chemikalia nie są w stanie do nich przeniknąć. Nie mniej w wielu miejscach w Stanach Zjednoczonych zostały wydane bądź są w przygotowaniu akty prawne wstrzymujące wydobycie gazu z pokładów łupków do czasu dokładnego przebadania ich wpływu na zbiorniki wody podziemnej, zasoby wody gruntowej oraz działy wodne zbierające wody do cieków płynących przez tereny zamieszkałe. W przygotowaniu są również rozwiązania prawne, które mają zmusić producentów gazu łupkowego do ujawnienia składu chemicznego mieszanki wykorzystywanej w procesie wydobycia. Wiele z firm odmawia jednak zastosowania się do tych propozycji tłumacząc to ujawnianiem tajemnicy handlowej, która może ujemnie wpłynąć na ich potencjał konkurencyjny. Nie tylko lokalne i ogólnokrajowe czynniki polityczne w USA są zainteresowane wpływem wykorzystywanych w procesie wydobycia gazu łupkowego technologii. Również EPA (Agencja Ochrony Środowiska USA) prowadzi badania mające ocenić wpływ szczelinowania hydraulicznego na wodę pitną na przestrzeni całego cyklu życia związków chemicznych poczynając od bezpośredniego wpływu płynów służących do szczelinowania aż do wpływu jaki lata po zakończeniu wydobycia związki te mogą mieć już po zakończeniu procesu. Kwestią, która jak dotąd pozostaje nierozstrzygnięta jest emisja gazów cieplarnianych towarzysząca procesowi produkcji gazu łupkowego. Dr Robert Howarth z Cornell University, USA utrzymuje, że w przypadku szczelinowania hydraulicznego oraz podczas wydobycia węgla przez zdejmowanie nadkładu, emisja gazów cieplarnianych jest zbliżona. Zastrzega jednocześnie, że wyniki te są dość pobieżne i powinny być traktowane z najwyższą ostrożnością. W chwili obecnej kwestie związane z emisjami towarzyszącymi wydobyciu gazu łupkowego nie stanowią kluczowych zagadnień debaty wokół regulacji z nim związanych. Nie mniej, w zależności od tego co wykażą szczegółowe badania w najbliższym czasie, może mieć to istotne znaczenie zarówno dla opłacalności procesu produkcji oraz przyszłości całego sektora.

Do kwestii branych pod uwagę przy pozyskiwaniu gazu łupkowego zalicza się również tempo wyczerpywania się złoża w miejscu pozyskiwania gazu oraz ilość wody potrzebną przy wydobyciu. Obliczenia wykonane przez IEA (Międzynarodową Agencję Energetyczną) wskazują na prawie 40% spadek wydajności produkcji w drugim roku produkcji i 50% spadek wydajności w trzecim roku w porównaniu z rokiem pierwszym. Mimo tych zastrzeżeń produkcja gazu z łupków idzie do przodu pełną parą. W odniesieniu do rynku amerykańskiego podaż krajowego gazu z pokładów łupków może niemal zupełnie zlikwidować zapotrzebowanie na import LNG na „najbliższe 5 do 10 lat” jak stwierdza Tudor-Pickering-Holt, firma analityczna z Huston (USA).Nie należy jednak zapominać, iż nie są jeszcze znane losy amerykańskiego prawodawstwa w zakresie klimatu i jego wpływu na rynek energetyczny. Może dojść do sytuacji, w której pozycja gazu w produkcji energii elektrycznej ulegnie wzmocnieniu co może pociągnąć za sobą wzrost zapotrzebowania, a przy okazji również cen gazu.

Kolej na Europę

Europa przeżywa falę zachwytu gazem łupkowym, która jest bezpośrednim odbiciem sukcesu jaki to paliwo odnosi w Stanach Zjednoczonych. Wraz z rosnącą troską o bezpieczeństwo energetyczne, mając w pamięci ostatnie kryzysy gazowe, gaz łupkowy jest traktowany w wielu państwach Unii Europejskiej jako złoty środek na te bolączki. Wykorzystanie zasobów gazu łupkowego nie tylko przyczyniłoby się do rozwoju sektora wydobywczego i stworzyło dodatkowe miejsca pracy lecz również umożliwiło dostęp do tańszego gazu co mogłoby zbawiennie wpłynąć na stan niejednej gospodarki oraz wzmocnić ogólną pozycję UE w świecie. Ma to również znaczenie w związku z zamierzonym obniżeniem emisji dwutlenku węgla, jako że wykorzystanie gazu jest bardziej przyjazne środowisku niż w przypadku innych paliw. Gaz ziemny powoduje powstanie o 30% mniejszej ilości dwutlenku węgla niż w przypadku ropy naftowej i aż o 50% mniej w porównaniu z węglem. Emisja dwutlenku siarki, rtęci i tlenków azotu jest niemal zerowa w porównaniu z innymi paliwami kopalnymi. Wymienione zalety czynią z gazu jednego z faworytów w walce ze zmianami klimatu i partnera w produkcji energii ze źródeł odnawialnych. Jednocześnie proces produkcji energii z elektrowni gazowych jest tak elastyczny, że pozwala na szybkie i efektywne zmiany w ilości wytwarzanej energii, tak, że łatwo jest dostosować taką produkcję zarówno do zmian w zapotrzebowaniu na elektryczność jak i do zmiennych parametrów zasilania sieci, jakimi charakteryzują się dostawy energii ze źródeł odnawialnych. Na pierwszy rzut oka wydaje się, że Unia Europejska jest strukturalnie dobrze przygotowana do pójścia w ślady Stanów Zjednoczonych i powtórzenia podobnego sukcesu na unijnym rynku energetycznym. Unia posiada rynek obrotu gazem, który ewoluuje w kierunku rosnącej spójności, ceny gazu są stosunkowo wysokie, a oczekiwania w stosunku do zapotrzebowania wykazują stałą tendencję wzrostową. Europa posiada ponadto dobrze rozwiniętą sieć gazociągów. To co najważniejsze – w Europie gaz do pozyskania z łupków zalega dużymi pokładami. Według szacunków IEA, w samej tylko Europie Zachodniej zasobność złóż może sięgać około 15 trylionów metrów sześciennych tego gazu, co wystarczyłoby na zaspokojenie potrzeb Niemiec na około 175 lat.

Polska na celowniku

A co z Polską? Polska jest uważana za jedną ze szczególnie atrakcyjnych lokalizacji w odniesieniu do złóż gazu z łupków. Badania przeprowadzone przez Advanced Resources International szacują, że sama tylko Polska może posiadać złoża bilansowe około 3 trylionów metrów sześciennych – czyli pozwalające zaspokoić krajowe potrzeby na około 200 lat. Czynnikiem, który może pozwolić europejskiemu rynkowi gazowemu rozwinąć się bardzo dynamicznie jest – inaczej niż ma to miejsce w USA – fakt, że za rozwojem wydobycie tego paliwa opowiadają się znaczące na tym rynku firmy z sektora ropy i gazu ziemnego. W chwili obecnej ponad 40 firm zajmuje się szacowaniem potencjału łupków gazonośnych w Europie, a badania są prowadzone w 10 krajach. Polska jest tu w szczególnie uprzywilejowanej pozycji, a firmy takie jak Chevron, ConocoPhilips czy ExxonMobil starają się o kolejne z przeszło 40 przyznanych do tej pory licencji na eksploatację złóż. Duże amerykańskie firmy paliwowe, zdając sobie sprawę z utraconych okazji na amerykańskim rynku gazu łupkowego starają się nadrobić straty za granicą. Owocuje to licznymi umowami pomiędzy niezależnymi firmami wydobywającymi gaz i ropę a ich większymi odpowiednikami, którym brakuje doświadczenia i technicznego know-how posiadanego przez te pierwsze. Umowy te mają tę zaletę, że łączą zasoby finansowe dużych firm ze sporym doświadczeniem tych małych. Wspomniane czynniki wywołały wrażenie, że Europa będzie w najbliższych latach świadkiem gorączkowego zawierania umów i rozwoju rynku produkcji i dystrybucji gazu łupkowego. Jednak realia demograficzne, polityczne, prawne, środowiskowe oraz społeczne w UE są różne od tych w USA, co może w efekcie okazać się hamulcem rozwoju dla tego segmentu rynku paliwowego. Po pierwsze, dane geologiczne oraz doświadczenie z wydobyciem gazu łupkowego w Europie ledwie raczkuje.

Te braki próbuje się obecnie dość gorączkowo nadrobić, powołując do życia instytucje, takie jak utworzony w 2009 roku GASH (Gas Shale in Europe), dotowany przez wiele firm paliwowych. Po drugie, uzyskanie poparcia lokalnych społeczności dla produkcji gazu łupkowego jest zdecydowanie trudniejsze w Unii niż w Stanach. Europa jest nie tylko o wiele gęściej zaludniona, ale również przez wzgląd na prawa własności do określonych terenów nie ma możliwości, tak jak to ma miejsce w Ameryce, uzyskiwania wielu bezpośrednich korzyści z eksploatacji łupków. Dla przykładu – mieszkańcy USA w okolicy, w której wydobywa się gaz z łupków są w stanie zarobić za sprzedaż praw do wydobycia surowców mineralnych z terenów, których są właścicielami. W stanie Nowy Jork, niektórym mieszkańcom oferowane są kwoty 5500 dolarów za akr (około 4047 metrów kwadratowych) wraz z 20% udziałem w zyskach w momencie gdy gaz zostanie faktycznie wydobyty z tego terenu. W przeciwieństwie do USA w UE prawa do ziemi są w większości przypadków własnością państwa co pozostawia ludności lokalnej mało opcji zysku natomiast całkiem sporo kłopotów związanych z eksploatacją złóż mineralnych w ich sąsiedztwie. Po drugie, w Europie świadomość ekologiczna jest również na dość wysokim poziomie co dla przykładu poskutkowało procesem przed sądem administracyjnym w Szwecji, gdzie mieszkańcy zaprotestowali przeciwko firmie Shell dokonującej odwiertów w ich okolicy (pozew został oddalony). Chodziło o możliwość zanieczyszczenia zasobów wody gruntowej. Po trzecie, Unia w porównaniu ze Stanami wykazuje zastraszający wręcz brak w dostępności sprzętu koniecznego przy produkcji gazu łupkowego. W USA funkcjonuje wiele firm wydobywczych i w związku z tym również wiele firm produkujących niezbędny do tego wydobycia i produkcji paliwa sprzęt. Ta sama kwestia dotyczy doświadczonej kadry kierowniczej i obsługi szybów wiertniczych. Już nawet PGNiG zgłosiło powyższe zastrzeżenia, wskazując jednocześnie na konieczność sprowadzenia zagranicznych ekspertów i sprzętu aby uniknąć efektu wąskiego gardła w rozwoju krajowego rynku. Czwartą przeszkoda jest słabo rozwinięta lokalna infrastruktura oraz zaopatrzenie na poziomie lokalnym w duże ilości wody, wymagana w procesie szczelinowania hydraulicznego, które muszą być przetransportowane do miejsca wydobycia, a następnie z niego usunięte. Piątym czynnikiem nie sprzyjającym szybkiemu rozwojowi tego rynku w krajach Unii jest stosunkowo wysoki koszt pracy, kwestie prawne oraz normy środowiskowe, co razem wpływa na opłacalność wydobycia i spowalnia proces rozwoju tego sektora rynku. Dodajmy do tego jeszcze specyfikę europejskiej geologii. Złoża łupków na starym kontynencie generalnie są położone głębiej niż w Stanach, a to oznacza wyższe koszty eksploatacji, czyli mniejszą atrakcyjność ekonomiczną produkcji. Próg rentowności to w Stanach od 3 do 7 dolarów za 1000 stóp sześciennych gazu (około 28 metrów sześciennych), natomiast szacunki dla Europy wynoszą ponad 10 dolarów za 1000 stóp sześciennych gazu. Szóstym czynnikiem jest dość duża, w porównaniu ze Stanami Zjednoczonymi, opieszałość polityczna wewnątrz Unii w promocji rozwoju wydobycia tego paliwa. Jak dotąd nie ma żadnej konkretnej politycznej sugestii dotyczącej produkcji gazu łupkowego.

Kluczowe scenariusze rozwoju energetycznego są dość oszczędne lub wręcz pomijają udział tego paliwa w prognozach rozwoju sektora. Należy również pamiętać o tym, że choć duże firmy paliwowe zaangażowane w poszukiwania złóż łupków w Europie są w stanie zapewnić znaczne finanse, ich dość złożony proces podejmowania decyzji oraz nastawienie na unikania ryzyka może również wpłynąć na spowolnienie zarówno rozwoju jak i wydajności koniecznych do uzyskania komercyjnego sukcesu na rynku producentów gazu łupkowego. Wspomniane czynniki sprawiają, że jest dość mocno nieprawdopodobne by Unia miała przejść rewolucję gazu łupkowego, która zmieniłaby oblicze jej rynku energetycznego w najbliższej przyszłości. Spadek produkcji gazu ze źródeł konwencjonalnych w najbliższym czasie najprawdopodobniej nie zostanie zastąpiony produkcją ze złóż niekonwencjonalnych tak więc import gazu obecnie funkcjonującymi gazociągami pozostanie ważnym czynnikiem kształtującym, dającą się przewidzieć, przyszłość energetyczną Europy. Polska przedstawia sobą wyjątek, który może stanowić o nieco innym rozwoju scenariusza dla sektora gazowego. Posiadamy jedne z najbardziej atrakcyjnych złóż gazu łupkowego w Europie: są położone dość płytko, posiadają dużą zasobność, często znajdują się w słabo zaludnionych okolicach. Istnieje również w Polsce wola polityczna do tego by skorzystać z tych zasobów w celu poprawienia bezpieczeństwa energetycznego kraju. Ma to również znaczenie jako karta przetargowa wzmacniająca pozycję naszego kraju w negocjacjach z producentami i dostawcami gazu spoza Unii. Stąd w Polsce obecnie trwają bardzo wytężone prace nad oceną zasobności złóż, co oprócz wydawaniem licencji na prowadzenie badań wiąże się z propozycjami korzystnych rozwiązań podatkowych dla producentów gazu, w nadziei, że stworzy to wystarczającą zachętę ekonomiczną do zagospodarowania krajowych zasobów tego paliwa.

Niezależnie od tych wartych podkreślania postawach nie należy zapominać o problemach związanych z gospodarką wodną w procesie wydobycia oraz niedostatkiem zarówno w wyposażeniu jak i w ilości wyszkolonej kadry co stawia pod znakiem zapytania możliwość pełnego wykorzystania naszego łupkowego kapitału. Podsumowując należy stwierdzić, że choć w perspektywie rozwoju europejskiego rynku energetycznego nie ma przeszkód nie do pokonania w odniesieniu do rozwoju produkcji gazu łupkowego, nie mniej najbliższa przyszłość nie wydaje się wskazywać na Unię jako na znaczącego gracza na tym rynku. Pierwszym krokiem na drodze ku pełnemu wykorzystaniu potencjału drzemiącego w łupkach powinno być nawiązanie ściślejszych kontaktów z producentami tego surowca w Stanach Zjednoczonych w celu wymiany doświadczeń oraz wzmocnienia współpracy w zakresie badań i rozwoju technologii. Należałoby jednocześnie wywierać presję na gremia podejmujące tematykę perspektyw i scenariuszy energetycznych dla Europy tak aby w planach dywersyfikacji źródeł paliw oraz zabezpieczenia się na wypadek zewnętrznych kryzysów, grożących bezpieczeństwu energetycznemu, gaz z łupków mógł stanowić znaczący czynnik brany pod uwagę przy rozwiązywaniu trudności pojawiających się przed sektorem energetycznym UE. Należy również pamiętać, że światowy trend w rozwoju wydobycia gazu łupkowego będzie miał duży wpływ na rynek europejski. Jakby się jednak nie rozwijała sytuacja nie wydaje się by w najbliższych latach Europa miała przeżyć boom paliwowy w oparciu o swoje własne zasoby gazu z łupków.

Autor: Tomasz Siobowicz

 

 

 

 

admin

Komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *